Opublikowano

Wino dialog tolerancja

spacerWino jako dialogiczny wehikuł, którym poruszamy się ku przestrzeni drugiego człowieka, nie znosi agresji i nietolerancji. Polityka, w pewnym sensie, będąc narzędziem osiągania celów w przestrzeni społecznej musi opierać się na dialogu, czyli – także – budować taką przestrzeń, gdzie możemy porozumieć się, pomimo całkowicie odrębnych opinii. Agresja wynikająca z zaszłości, z etykiet nadanych w historii przeciwnikom, niczego nie buduje, nie jest polityką, staje się raczej jej antytezą. Dlatego też pijąc wino i rozmawiając ze sobą nie możemy oklejać innych nalepkami nacjonalista, faszysta, lewak, czarny, żółty, rudy, arab, żyd, ukrainiec, rosjanin,  do niczego bowiem w ten sposób nie dojdziemy, a Bóg – jeżeli istnieje – stworzył nas wszystkich i kazał popijając wino rozmnażać się, porozumiewać i budować przestrzeń dla przyszłości.

Opublikowano

Wstrzymuję oddech patrząc na Kijów

W takie dni, jak dzisiaj, kiedy widzimy historię tworzącą się na naszych oczach, nie wypada myśleć o cabernetach, czy merlotach. Z pokorą trzeba pochylić głowę i uczcić pamięć wszystkich bez wyjątku, z nadzieją czekając na następne jutro. I nie ma co rozpamiętywać tego, co ktoś komuś kiedyś, to wszystko dzieje się tu i teraz, a historia i polityka rozwijają się dynamicznie. A  że nie zawsze w naszym interesie? Cóż, jedynym interesem, jaki każdy z nas powinien mieć na uwadze jest to, że wszyscy kiedyś odejdziemy. Niektórzy  wolą odchodzić z honorem, inni wolą żyć spokojnie w poddaństwie. I jedni i drudzy odejdą. Chwała wszystkim zabitym…

Opublikowano

Dzisiaj wino pijemy za zdrowie Justyny Kowalczyk

Oraz za błękit, ja zaś także za Frasyniuka, który nadepnął na odcisk, co raczej źle się skończy (może zostanie pierwszą polityczną ofiarą transformacji, czyż nie jest piękną taka ironia losu?) Nabyłem drogą kupna zwyczajne Chianti Sensi w Biedronce, zobaczymy, więc, czym różni się ono od biologicznego braciszka. Sprawdzić to trzeba, bowiem coś Sensi nie ma dobrej marki wśród naszych degustatorów. Poza tym w sobie tylko znany sposób zaczynam walczyć z zanikami pamięci, a robię to pisząc na raz w kilku językach i nie dbam wcale o to, czy są to dzieła sztuki. To służy gimnastyce mojego mózgu, oprócz tego sprawia niewątpliwą satysfakcję, szczególnie, jeżeli wpiszę sobie w Panu Guglu frazę „happiness and wine” i odnajdę tam siebie na pierwszym miejscu…

Opublikowano

Ciekawy myk włoskich win regionalnych

Od Mariusza T. i jemu podobnych czaszka pęka i dymi, dziennikarze nasi wszyscy nagle wyobrazili sobie, że są prorokami Izraela i jako tacy posiadają wszystkie prerogatywy wzorców i wyroczni, szmatławce natomiast zachłystują się z radości, kiedy braciom Rosjanom w Soczi noga się podwinie, więc w takiej atmosferze przyszło koali zmierzyć się z oceną czegoś, co prawdopodobnie wszelakiej ocenie się wymyka, chodzi mianowicie o zrozumienie zjawiska „Indicazione Geografica Protetta” wobec win, które w zaskakujący sposób tworzone są według jednej sztancy. Spryt handlowców i wytwórców z Półwyspu Apenińskiego nie zna granic, tradycje sięgają epoki kamiennej, dlatego nie będę nawet próbował zrozumieć tego, czego pojąć nie można. Nagle stanęły przede mną dwa nieomal identyczne wina, z których jedno można uznać za niezłe (chociaż nie oszałamia), a drugie miałem chęć do zlewu wylać. Taka moda, ściągać z Południa wino, rozlewać i markować na Północy i dodawać „IGT” (no bo coś dodać przecie trzeba). Ale i tak jest to lepsze od telewizyjnego chóru o Mariuszu, dla Mariusza, z Mariuszem…

Opublikowano

Nasza zbiorowa depresja

Depresja indywidualna jest chorobą, jeśli jednostka powtarza, że nienawidzi życia i otoczenia, zabieramy ją do lekarza, ten stosuje jakiś prozak, czy inne hadstwo i sprawa zdaje się być załatwiona. Co jednak trzeba zrobić, jeżeli takie opinie powtarza jeden po drugim pewna liczba członków społeczeństwa? Nie jestem pewien, czy posiadamy tutaj takich lekarzy, którzy potrafiliby społeczną depresję leczyć, ktoś jednak powinien poważnie zacząć się zastanawiać, bowiem tak dalej żyć się nie da, Panie Premierze, po prostu nie da.  Zastosowane kuracje cząstkowe nie przynoszą żadnej ulgi i pozostaje jedynie, w ogromnym myślowym skrócie, wskazać, że – być może – zbiorowa depresja przejdzie, jeżeli poczujemy, że każdy z nas odzyskuje podmiotowość?

Opublikowano

Stasiuk, Twardoch, wino, wentyle

Coraz częściej o tym rozmawiamy, coraz głośniej, rozmawiamy o kraju, gdzie przyszło nam mieszkać, czytamy to, co powiedział Andrzej Stasiuk, docierają, lub nie słowa wypowiadane przez Szczepana Twardocha i nic z tego nie wynika. Zaczynam mieć wrażenie, że ktoś opinie takie traktuje jako wentyl bezpieczeństwa, że wypowiadając się wypuszczamy z siebie energię i powietrze i niczego nie zmieniając wykrzykujemy krzywdy, chociaż i tak nikt tego nie słucha. Więc stało się wentylem takie hejtowanie w świątecznym ancugu o kraju, z którego wszyscy uciekają i takie koali picie wina po to, aby nakarmić się optymizmem. Zamiast dialogu znów mamy monologi, rzeki słów wysychające na pustyni samotnych depresji. Cóż, źle to rokuje, bo do niczego nie prowadzi.

Opublikowano

Ten kraj na wino nie zasługuje

Zarządzający więzieniem gdzieś w koszalińskim zapłacił grzywnę za podopiecznego skazanego z powodu kradzieży batonika o wartości 0,90 groszy i dzięki temu ludzkiemu odruchowi Koala_wpisymógł więźnia wypuścić. Natychmiast współpracownicy wysmażyli donos do zwierzchności, bowiem przepisy tego zabraniają i teraz dobrego człowieka naczelnika czeka postępowanie sądowe. W jakim ja kraju żyję? Wśród ludzi mądrych i dobrych, którzy boją się wypowiadać własne opinie, czy też w rozlanym łajnie złośliwych ambicji, zazdrości, politycznych gierek skierowanych jedynie na zarabianie pieniędzy? Powoli młodzi i mądrzy z tego kraju uciekają jak najdalej i słychać tylko tych, którzy potrafią pisać anonimy kierowani zawiścią, iż Bozia dobroci im poskąpiła. Jednym zdaniem: mój kraj na wino ludzi szczęśliwych nie zasługuje. Niech pije nadal gorzałę, napój niewolników.

Opublikowano

Szczęście, wino i bezsensowna codzienna polityka

spacerNieustannie powtarzam, że tylko szczęśliwi ludzie mogą znieść dodatkową dawkę euforii, czyli tylko oni mogą pić wino, bowiem wtedy nie fałszuje ono rzeczywistości. Szczęście zaś nie Koala_wpisyjest wcale wartością dodaną, którą można w jakiś sposób sprokurować, ono po prostu jest, lub go nie ma, wnioskować, więc, trzeba z tego, że wino jest napojem dla wybrańców i nie powinno wcale dotyczyć każdego, (jako że szczęście nie jest demokratycznie przyznawanym prezentem od Pana Boga).  Dochodzę do takiego wniosku stopniowo, w miarę upływu lat, może kiedyś uda mi się to racjonalnie uzasadnić, teraz natomiast chciałbym wskazać na kilka szczególnych właściwości wina (każdego wina, chociaż raczej się o nich nie pisze), które u pijącego mogą wywoływać różne stany, nie tylko euforii. Dlatego też trzeba pamiętać o tym, co napisałem powyżej: wino powinien pić człowiek szczęśliwy, ale trzeba brać, również, pod uwagę wpływ wina na takiego szczęśliwego człowieka.  Istnieją wina, które rozgrzewając uspokajają, chłodząc uspokajają, rozgrzewając dodają energii i rozwiązują język, chłodząc dodają energii i rozwiązują język, rozgrzewając napawają optymizmem, chłodząc napawają optymizmem, a także takie, których działanie jest zgoła odwrotne i które rozgrzewając, czy chłodząc wprowadzają podrażnienie i agresję i budzą lodowaty pesymizm. Należałoby więc wprowadzić w recenzjach wskazówki, gdyż nieświadomi wpływu określonego wina i na co dzień odurzeni bezsensowną polityką, zamiast swojemu szczęściu pomóc, mogą je po prostu skasować.