Opublikowano 2 komentarze

Wina przemysłowe – rozważania prawie nierealne

Zgodne z zasadami logiki, chociaż niekoniecznie rzeczywiste. No bo, jeżeli jakieś wino sprzedawane jest w dużej sieci (teraz w dodatku na całych Koala_wpisykontynentach), czyli w milionach liczymy sprzedane butelki, a określone winnice mogły dać tylko tyle, ile dać mogły, to wypada wywnioskować, że wino takie nie powstało z winorośli, lecz zgodnie z laboratoryjnymi recepturami sformułowanymi wedle smakowych wymagań standardowej większości klienckiej, czyli że jest ono produktem wytworzonym sztucznie (niekiedy używamy tutaj etykietki: „wino przemysłowe”). No właśnie.

Idąc dalej tokiem rozpoczętej myśli. Nad recepturą pracował sztab ludzi, którzy najlepszą wiedzę oddali przedsiębiorcy po to, aby wyrób jego odpowiadał zapotrzebowaniu, czyli, aby był (według kryteriów rynku) dobry. Odpowiednie proporcje koncentratów powinny, więc, stworzyć nam wyrób doskonały. „Przemysłowy” powinien stać się, w tym przypadku, synonimem doskonałości (jeżeli przez doskonałość rozumiemy zgodność z wymaganiami większości). Wina przemysłowe, tanie, sprzedawane w dużych sieciach powinny być znakomite, jeżeli producent poważnie traktuje zobowiązania, a wina oryginalne, wykonywane zgodnie z tradycyjnymi technologiami podlegałyby smakowemu ryzyku wynikającemu z przypadku, którym steruje Matka Natura, lub (jak kto woli) Przeznaczenie.

Jak, więc, wytłumaczyć logicznie fakt, iż masowe i tanie wina (w większości przypadków) ze znakomitością nic nie mają wspólnego? Czyżby nie były one winami przemysłowymi?

Opublikowano Dodaj komentarz

Robert Parker i różniste didaskalia

Didaskalia, czyli wskazówki autora dla wystawiających dramat. Wskazówki, lecz nie dramat. A tu tak się jakoś składa, że wszyscy wolimy zajmować się wskazówkami, uwagami na marginesach, plotami, zapominając o sednie sprawy. To, że Parker Koala_wpisystarszym już jest człowiekiem, jest zupełnie oczywiste. Również oczywistym jest i to, że nadal odgrywa wielką rolę w winnym świecie. Jednak mniej jest oczywistym znalezienie odpowiedzi na pytanie, czym właściwie zasłużył on sobie na miejsce w winnej historii. Jego pojawienie się, lub nie na imprezie degustacji en primeur jest w świecie – dlatego – ważne, gdyż musiał się czymś odznaczyć i to nie tylko własną skalą ocen.

W rozedrganym współczesnym świecie z trudem przez gardło przechodzą zasady, a Robert Parker, moim zdaniem, dlatego stał się osobistością, gdyż oparł swoje opinie na kodeksie zasad i starał się zawsze te zasady szanować. Inną jest sprawą to, że rynek cynicznie zasady wykorzystywał i wykorzystuje posługując się takimi Parkerami dla własnych celów, nie należy, jednak, zapominać o tym, że to one budują stałość, strukturę i że dzięki nim nie gubimy się nieustannie w pustyni wszechświata.

Wypada wrócić do zasad, nie tylko przy winie, dzięki nim – bowiem – świat staje się przejrzysty, a i wino lepiej smakuje. A oprócz plotek o Parkerze wypada przypomnieć sobie, o co Mistrzowi, właściwie, chodziło (tutaj fragmenty z parkerowskiego kodeksu etycznego).

Opublikowano Dodaj komentarz

Wino w sieci – pozycjonowanie 4

Pan Gugiel, który pilnuje porządku w sieci (według swojego uznania widzi taki porządek, ale to już inne zagadnienie) posiada różne małe duszki Koala_wpisy(nazywany niekiedy algorytmami), które buszują po naszych stronach i oceniają je, co skutkuje określonym trybem promowania strony w wyszukiwarkach. Jest tam Panda i Pingwin, Pirate Update, no i Thin Content, na który chciałbym, właśnie, zwrócić uwagę, bowiem tworząc stronę poświęconą sprzedaży wina trzeba zdawać sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji. W sieci nic nie umyka Pana Gugiela uwadze, dlatego lepiej, już w fazie tworzenia, unikać pułapek.

Sam doradzam, niekiedy, maksymalną zwięzłość, a w przypadku stron dla małych biznesów, nawet ich plakatowość. Wynika to z tego, że większość naszych czytaczy i odwiedzających nie ma czasu na „głęboką” eksplorację, a ekrany tabletów, czy smartfonów nie tolerują stron zapchanych grafiką i treściami. W ogóle przegadanie nie opłaca się i basta. Tymczasem duszek Thin Content, zajmujący się stronami z małą ilością unikalnych treści, karze właśnie za zwięzłość (ale, czy naprawdę, za zwięzłość?). Jak pogodzić skrajności? Co zrobić, aby twoja strona szybko i łatwo otwierała się i przekazywała niezbędne informacje w nowoczesnych urządzeniach, a jednocześnie była unikatowa, co, z pewnością, zachwyci duszka Thin Content i uratuje twoją obecność w wyszukiwarce? Czego, więc, nie lubi duszek Thin Content? Ano: ubogich partnerskich stron internetowych, stron wejściowych, zwykle przekierowujących dalej, stron zawierających treści „zapożyczone” z innych źródeł internetowych, stron wyświetlających treści generowane automatycznie (przy okazji wypada zadać pytanie, jak duszek reaguje na portale sklepowe, gdzie, z natury materiału, treść jest uboga i – zwykle – generowana automatycznie?).

Napisałem, kilka tekstów wcześniej, że współczesność narzuca pośpiech i powierzchowne traktowanie treści, a więc nakazuje zastosować dobór technik doskonale mieszczących się w pośpiechu i powierzchowności. Zgodnie, jednak, z logiką duszka Thin Content nawet pośpiech i powierzchowność powinny być traktowane z należytym zaangażowaniem, jako że życie najgorzej ocenia działania wykonywane „aby zbyć” i bez należytej świadomości.

Opublikowano Dodaj komentarz

Wino w sieci – pozycjonowanie 3

Zakładając, że chodzi ci tylko o wypromowanie sklepu z winami hiszpańskimi w Białymstoku, powinnaś wybrać sposób dotarcia do najbardziej interesującej grupy klientów. Twoja strona w Internecie ma docierać tam, gdzie chcesz, by dotarła i ma przekazywać tylko takie treści, które uznałaś za Koala_wpisyniezbędne. Nie będziesz, przecież, reklamować filozofii Leszka Kołakowskiego, ani pisać o walczących w Donbasie. Twoja witryna powinna, w całości, podporządkować formę treści, a zasadniczym przekazem powinno tam być: gdzie sklep się znajduje, co można w nim kupić, no i za ile, (chociaż, możesz zechcieć cenę ukryć, na tym etapie, po to, by pozostawić ją rzeczywistemu klientowi przychodzącemu do sklepu – jeżeli wyspecjalizowanej konkurencji w Białymstoku nie masz, lepiej ceny zachować do kontaktu osobistego). Twoja witryna, więc, ma być, w istocie, plakatem, z tłem złożonym z opisów poszczególnych win, które można znaleźć na półkach.

Powinnaś, także, zastanowić się nad tym, w jaki sposób witryna dociera do odbiorców. Inne są zasady konstruowania strony, jeżeli jest ona oglądana na dużym monitorze komputera przez osoby mające sporo czasu i mogące ten czas poświęcić na czytanie dużych kawałków tekstu, inne, natomiast, jeżeli stronę zechcą oglądać odbiorcy na monitorach tabletów, czy smartfonów, pospiesznie, między jedną kanapką, a drugą, w autobusie, pociągu, w metrze (w Białymstoku, co prawda, metra nie ma, ale…). O wszystkim tym powinnaś wiedzieć, już, w chwili narodzenia pomysłu. Po prostu, w każdym momencie budowania marketingowego wyobrażenia musisz świadomie stosować takie środki, jakie najlepiej nadawać się będą do osiągnięcia zamierzonych celów.

Teraz, zaś, nadszedł moment wyboru technicznego. Chodzi o wybór CMS (systemu zarządzania treścią), gdyż on towarzyszyć ci będzie na każdym kroku. Wybierając taki system kieruj się, przede wszystkim, jego prostotą i uniwersalnością, a także tym, czy łatwo ulega spolszczeniu, nic, bowiem, nie denerwuje bardziej, jak nieustanna konieczność tłumaczenia w kodach źródłowych. Wśród wielu systemów najlepszym, moim zdaniem, jest WordPress, na którym opiera się ten blog, czy, chociażby witryna Winicjatywy. Odtąd, więc, wszystko, co napiszę o pozycjonowaniu i budowaniu obecności w sieci, będzie pisaniem o WordPressie, chwała, zaś, niech będzie temu, co ów wspaniały CMS wymyślił. I to byłoby, na dziś, na tyle.