Opublikowano Dodaj komentarz

Cynizm to, czy głupota?

Właśnie przeczytałem w sieci o spotkaniu w Rydze unijnych ministrów zdrowia i o ewentualnych jego skutkach dla naszych portfeli (tutaj źródło). Koala_wpisyPrzyznam się, że jeszcze niedawno byłem bezkrytycznym zwolennikiem wspólnej przestrzeni od Lizbony po Władywostok, sądziłem jednak, że będzie to przestrzeń równości, mądrości i braterstwa. Dzisiaj coraz częściej waham się, docierają – bowiem – do mnie sygnały, że przestrzeń taka stała się królestwem głupoty, a także (może przede wszystkim) narzędziem do wyciągania pieniędzy z naszych kieszeni, zwykle pod jakimś chwalebnym pretekstem. Preteksty bywają różne, ludzie kupują najłatwiej tłumaczenia, jakoby ktoś dbał o ich zdrowie. Przyznam, że w kraju, gdzie miesiącami stoi się w kolejkach do lekarza specjalisty, dość pokrętnie brzmią wyjaśnienia, iż ustanowienie cen minimalnych na alkohol miałoby służyć wyłącznie zdrowiu obywateli, szczególnie, jeśli wymiar takiego minimum jest w rękach tych, którzy zarabiają czterokrotnie więcej niż przeciętni mieszkańcy kraju nad Wisłą. Niejednokrotnie powtarzałem, tutaj również, że niczemu nie służy leczenie skutków, jeśli nikomu nie zależy na usunięciu przyczyn, a podnoszenie cen – powodując coraz większe rozwarstwienie społeczne – przyczyni się jedynie do wzrostu konsumpcji alkoholu, jako środka przynoszącego ulgę w odczuwaniu bezsensu życia w takim właśnie społeczeństwie. Co z tego, w obliczu rzeczywistych problemów zarządcy potrafią jedynie wyciągać z naszych kieszeni kolejne pieniądze. No, ale przecież sami ich sobie wybieraliśmy. Ze zgryzoty wypada, więc, napić się dziś wieczorem. Czeka na mnie Saint-Émilion Grand Cru.

Opublikowano Dodaj komentarz

Wino w sieci – pozycjonowanie 5

Po dobraniu odpowiedniego adresu dla twojego bloga (w tym przypadku zasugerowany przeze mnie adres „sklep.bialystok.hiszpanskiewina.pl”), Koala_wpisypo wybraniu WordPressa, jako szkieletu, struktury zarządzającej wszystkim tym, co będziesz w blogu umieszczać, powinnaś poważnie zastanowić się nad organizacją bloga, dokładnie rozpisać sobie w głowie całość na części po to, aby wszystko stało się jak najjaśniejsze i najwygodniejsze. Może, przy okazji, okazać się, że dzięki odpowiedniej strukturze uda ci się rozwiązać dylemat: pośpiech i powierzchowność kontra bogata i indywidualna treść, o którym pisałem w poprzednim tekście, przy okazji googlowskiego algorytmu Thin Content.

Pamiętaj, przy okazji, że WordPress organizuje treść na dwa sposoby: przy pomocy stron, bardziej statycznych, w których można zawrzeć całą powierzchowną treść reklamową, katalogi wyrobów, graficzne wygibasy (o grafice i rządzących nią zasadach napiszę w innym miejscu), oraz przy pomocy wpisów (nazywanych artykułami, postami, czy jak kto woli). Wpisy, czyli to, co stanowi o niepowtarzalności blogów w ogóle, mogą uratować cię przed znienawidzoną przez Pana Googla sztampą i dzięki nim będziesz mogła pozycjonować się tak, aby zajmować upragnione wysokie pozycje w wyszukiwarkach, co z pewnością przyciągnie do twojego sklepu konkretnych klientów. Na razie jednak musisz dać sobie radę z tym, co powtarzalne, czyli ze stałymi elementami bloga, które zapisujemy na stronach, pamiętając również o tym, że konieczność stworzenia niektórych narzuca nam obowiązujący system prawny. Przede wszystkim musisz tak skonstruować stronę główną, często nazywaną z angielska Home, aby zawierała najbardziej charakterystyczne elementy całej witryny. Jest to, przecież, recepcja i wizytówka twojego sklepu, z którą każdy się zetknie wybierając adres twojej domeny. Poza tym nie zapomnij o stronie z danymi adresowymi i kontaktowymi firmy (strona Kontakt to nie tylko wymóg prawny, lecz również zwyczajna ludzka przyzwoitość, która nakazuje nie ukrywać się za fikcyjnymi danymi, zresztą chcesz, aby klienci łatwo twój sklep mogli odnaleźć). Aktualnie obowiązujące przepisy nakazują też utworzyć stronę o tym, jak będziesz chronić dane osobowe klientów, jeżeli zechcą oni je podawać w Internecie (pamiętaj o GIODO) i w jaki sposób postępujesz z cookies (co w pewnym sensie łączy się ze stroną o Privacy). Dobrze też będzie, jeżeli dla własnej i odwiedzających wygody dodasz stronę nazywaną Mapą witryny. Ten zestaw, w zasadzie, wyczerpuje zasoby statycznych elementów koniecznych, których odpowiednia budowa z pewnością pomaga przy pozycjonowaniu witryny, nie jest jednak takiego pozycjonowania wyłączną przesłanką. Najważniejsze są w witrynie elementy dynamiczne i tutaj ukrywa się odpowiedź na pytanie: po co tworzymy blogi o winie? A o tym w następnych odcinkach.

Opublikowano Dodaj komentarz

Pęknięta pisanka i rozlane wino

Udałem się dzisiaj, w Wielki Piątek, do sklepu mojego ulubionego, gdzie zwykle kupowałem wina, po przypływach gotówki (w tym przypadku chodzi o Koala_wpisy6Win w Białymstoku) i uderzyłem nosem w zamknięte drzwi. Przez zakurzone szyby do środka popatrzywszy pustkę i szarość ujrzałem, półki smutno opróżnione z butelek, chociaż na drzwiach żadnej kartki z cieniem wyjaśnienia nie było. Chcąc nie chcąc musiałem odwiedzić Panią Owad i Pana Lidla. Mój powiatowy los wydaje się być, więc, jednoznacznie przesądzony: jestem skazany na to, co duże sieci zechcą mi zaoferować. Podniebienia bardziej ciekawskich konsumentów ograniczą się, zatem, do marzeń o wielkich miastach, w których oferta wykracza poza supermarkety, a takie stare pryki, jak ja, które nie mają sił w nadmiarze i nie mogą się do dużych miast za często fatygować, pozostaną przy kadarkach i starożytnych egri bikaverach w butelkach pamiętających późnego Rakowskiego.

Pozostaje aktualnym pytanie o los Powiatowej, o rozwarstwienie, klientelizm i bzdety opowiadane przez lewackiego brata znanej i bogatej kucharki, a także wiara (zawsze będąca obroną przed przepaścią nicości skrajnej), iż Powiatowa otrząśnie się wreszcie, znajdzie kilka pomysłów i weźmie do roboty, mnie – bowiem – wcale nie uśmiecha się los niewolnika wielkosieciowej konsumpcji.

Zanim dotarłem, w końcu, do oazy biedrończej, gdzie dziki tłum oszalałych Świętami konsumentów kłębił się i nie dopuszczał do półek z winem, objechałem wszystko, co w Białymstoku mogłem objechać (a trudno dzisiaj było znaleźć miejsce na parkingu) i stwierdzam z wysokości mojego koalego piedestału, że w aspekcie win w Białymstoku liczą się jedynie Lidl i Biedronka (POLOmarketu w moich okolicach nie uświadczysz). Wszystkie inne Carrefoury i Intermarché posiadają, owszem, ogromne półki, lecz na nich królują wina, które nie nadają się do degustacji i opisu (z tym, że Intermarché próbuje oszołomić mnogością nazw francuskich, jednak ze smakiem w tych winach jest różnie, w zasadzie nie wiem, dlaczego?).

Zakupiłem, więc, biedrończy pinot noir z Nowej Zelandii i Dão z Portugalii, a w Lidlu udało mi się w tłumie wygrzebać Saint-Émilion Grand Cru, a także Lagrein Trentino za nieduże pieniądze. Zobaczymy, jak to będzie smakować. Tutaj kończąc życzę wszystkim moim czytelnikom zdrowej, spokojnej i radosnej Wielkiej Nocy.