Opublikowano

Przepraszam Winicjatywę i Blogosferę

Za bałagan, który spowodowałem histerycznymi działaniami. Otóż z powodu skasowania przekierowania (w moim wykonaniu) blog mój zniknął z Blogosfery, co obudziło we mnie zranionego jelenia i zacząłem się zachowywać podobnie, jak pewna znana Pani Profesór. Potem zamieściłem notatkę w grupie zamkniętej Facebooka – Blogerzy winni i dostałem sporo komentarzy. Kiedy sprawa się wyjaśniła, notatkę usunąłem, co, z kolei, uraziło komentujących.

Winicjatywa nie ma tutaj żadnego udziału w wydarzeniu, więc za moją histerię Winicjatywę bardzo przepraszam. Jeszcze raz okazuje się, że przed podjęciem jakiejkolwiek czynności należy sto razy się zastanowić, a Sieć jest miejscem szczególnie czułym. Wobec koleżeństwa blogerów też zachowałem się jak słoń w składzie porcelany i też ich za to przepraszam. Nie miałem żadnych niecnych intencji i nadal do każdego będę odnosić się z należnym szacunkiem, nie tylko dlatego, że tak mnie mamusia wychowała.

Świat składa się również z nieporozumień. Trzeba się takich wystrzegać i szanować wszystkich unikając pochopnych wniosków. Dlatego, jeszcze raz, i Winicjatywę (dzięki której – w końcu – istnieję) i Blogerów winnych przepraszam prosząc, aby niesławne zdarzenie zrzucili w niepamięć.

Opublikowano Dodaj komentarz

Co dalej, proszę Szan-Państwa?

Otóż skończyła mi się dotychczasowa formuła, jednakże rozpoczynając inne projekty zauważyłem, iż Pan Gugiel wspiera mnie dzięki uporczywości zamieszczania w tym to właśnie blogu (czyli ma on swoją sieciową wartość, chociaż niektórzy odmawiają mu wartości merytorycznej). Dlatego nie zamykam go wcale, jednakże ciągle biję się z pomysłami.

Prowadzenie bloga jest zajęciem pracochłonnym. Nawet sprawdzanie literówek, czy błędów, wymaga wysiłku (jeżeli traktujemy czytających poważnie). Jeżeli jeszcze prowadzenie łączy się z innymi zamiarami, to jest to zajęcie na cały etat. Nie chcę być nudny wspominając koszty, lecz i one są problemem do rozwiązania.

Tak popijając wino i bijąc się z pomysłami dochodzę do jednego, którym – być może – zajmę się, jeżeli sił wystarczy. Otóż tłumaczem będąc mam dostęp do nowinek w krajów najbardziej produkcją wina zainteresowanych, zacznę więc publikować coś w rodzaju prasówek o winiarstwie włoskim, hiszpańskim, czy francuskim, a formuła jeszcze się w mojej głowie nie ułożyła, chociaż zauważam tutaj pewne przyspieszenie. Proszę zatem o wyrozumiałość i odrobinę cierpliwości, a na łamach tutejszych będziecie mogli Państwo poczytać, co we włoskiej, hiszpańskiej, czy francuskiej winorośli piszczy.

Krótkie notatki z wypijanych przeze mnie win zamieszczam od pewnego czasu na Facebooku, bez żadnych ocen, ot – po prostu – sprawozdawczość. Adres tutaj.