Opublikowano Dodaj komentarz

Alkoholizm – przyczyna, czy skutek? – I

Dobrze będzie przypomnieć sobie definicje. Otóż słowo „alkoholizm” zostało użyte  po raz pierwszy w roku 1849 przez szwedzkiego lekarza Magnusa HUSSA. Onże utworzył syntetyczną definicję alkoholizmu, a ta zastąpiła dotychczas stosowany termin „pijaństwo„. Powszechnie stosowana definicja alkoholizmu to „wszystkie patologiczne konsekwencje nadmiernego spożycia napojów alkoholowych”. W roku 1951 (wtedy to urodziłem się we wspaniałej Łodzi) dr Pierre FOUQUET zastosował taką definicję alkoholizmu: „utrata swobody powstrzymywania się przed spożyciem napojów alkoholowych”. Wynika z tego zależność powstająca, gdy człowiek nie może obejść się bez spożywania alkoholu, z powodu psychicznego i/lub fizycznego cierpienia wynikającego z braku spożycia. Światowa Organizacja Zdrowia stosuje tutaj następujące kryteria:

„Zespół objawów somatycznych, behawioralnych i poznawczych, w których picie alkoholu staje się priorytetowe nad innymi poprzednio ważniejszymi zachowaniami. Do rozpoznania potrzebne jest stwierdzenie trzech z poniższych objawów w czasie ostatniego roku:

  • Silna potrzeba (głód) picia albo kompulsywne picie alkoholu
  • Trudności w kontrolowaniu zachowań związanych z piciem w sensie upośledzenia:
    – kontrolowania rozpoczęcia picia (np. powstrzymywania się od picia przed piciem);
    – długości trwania picia (np. ograniczania picia do jednego dnia);
    – ilości alkoholu (np. konieczność picia do dna butelki);
  • Stan abstynencyjny spowodowany przerwaniem picia lub zredukowania dawki alkoholu, przejawiający się:
    –   charakterystycznym zespołem abstynencyjnym, albo
    – piciem alkoholu lub przyjmowaniem substancji o podobnym działaniu (np. benzodiazepiny, barbiturany, eter) z zamiarem złagodzenia lub uniknięcia objawów abstynencyjnych;
  • Występowanie tolerancji, polegającej na potrzebie spożycia większych dawek do wywołania efektu powodowanego poprzednio mniejszymi dawkami (są one nieraz tak duże, że mogłyby spowodować śmierć osoby nieuzależnionej)
  • Postępujące zaniedbywanie alternatywnych przyjemności lub zainteresowań z powodu picia, zwiększenie ilości czasu potrzebnego na zdobycie alkoholu lub powrócenie do normy po wypiciu
  • Picie alkoholu mimo wiedzy o jego szkodliwości np. o uszkodzeniu wątroby spowodowanych piciem, stanach depresyjnych po dłuższym piciu” (Habrat B. 1996, s. 33).”


Tak definiowany jest alkoholizm. Wszystkie definicje odnoszą się, jednak, do objawów i z objawami walczymy, tak jakby alkoholizm był wyłącznie chorobą materii, zwalczanie zaś samych objawów można uznać za bezsilność wobec rzeczywistych przyczyn, o których często milczymy. Tymczasem to przyczyny są tutaj najważniejsze, a alkoholizm jest wyłącznie ich skutkiem.

Przy tym rozumienie uzależnień (bo w końcu chodzi także o wszystkie pozostałe uzależnienia) po to, aby leczyć wyłącznie objawy, jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Wydaje mi się jednak, że z uzależnieniami społeczeństwo walczy wyłącznie w swoistym tańcu pozorów, a różne powołane do tego instytucje robią to zwykle po to, aby uzasadnić swoje istnienie. Takie ganianie własnego ogona. W jakiś daleki sposób intuicja moja mówi, że ma to związek i z tym, o czym pisze Szymon Hołownia, kiedy rozważa los zwierząt. Niepopularny teraz filozof mówił o alienacji i coś w tym jest, ale dalsze rozważania pozostawię sobie na później. I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *