Opublikowano 1 komentarz

Barbarzyńca w ogrodzie

spacerBywają chwile takie, kiedy dochodzę do wysokiej skały na bosaka i wiem, że należałoby wspiąć się na nią i iść dalej, niestety, sił więcej nie ma. Dopada Koala_wpisymnie świadomość, że wszystko zacząłem za późno, a kiedy, kiedyś, powinienem był robić coś poważnie, wszystko traktowałem lekko, przeskakując z kwiatka na kwiatek. Bose stopy ranię, więc, na kamieniach, marzną, zwyczajnie, nogi, ręce nie czują liny, doganiają mnie, również, wątpliwości, po co, dlaczego, czy warto? Po raz setny słucham aktora i winiarza, który czyta mi w ucho ulubione kawałki z Hamvasa, spodziewając się, że wleje w żyły wino otuchy, męskie i z gór, niestety, jednak, nie znajduję w słuchaniu żadnej satysfakcji, jak, zresztą, we wszystkim. To, chyba, nazywa się „starość”. Dopadła mnie ona właśnie teraz, z jesienną zimą i z niektórymi  kiepskim winami, co każe poważnie zastanowić się nad ogólnobrakującym sensem, poddać ambicje i przestać zawracać głowę sobie i innym. Każdy powinien robić to, co potrafi, a jeśli nie potrafi (ja nie potrafię), powinien umieć odejść. To stwierdzając i świadom faktu, że lepiej, już, nie będzie, czas, bowiem, biegnie tylko w jednym kierunku, stopniowo będę wyciszał moje pokrzykiwania, gdyż niczemu i nikomu nie służą. Może jutro ta skała zniknie, a może czas, już, spotkać się z Hamvasem i tam napić wina z Somlo?

1 komentarz do: “Barbarzyńca w ogrodzie

  1. Skały można też obejść. Lub rozsadzić dynamitem. Skała nie jest tak beznadziejnie niepokonana jak wygląda ,gdy stoimy blisko niej… Dystans potrzebny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *