Opublikowano Dodaj komentarz

Bloger jako kto?

spacerPrzez stulecia masy walczyły o zajęcie należnego miejsca, nie zawsze uświadamiając sobie, czy takie należne miejsce istnieje. Powstawał mit, wraz z tym mitem kolejne zbudowane z marzeń podpartych na kulawych hipostazach, umożliwiające coraz to nowe manipulacje ze strony cwaniaków uwielbiających masy wykorzystywać. Potyczki mas i manipulatorów Koala_wpisykształtowały historię, rewolucje następowały po okresach zastoju, a technologia rozwijała się dostarczając coraz to nowych narzędzi wyzysku. Masy stawały się coraz liczniejsze, świat kretyniał, mądrzał, znów kretyniał, aż nadszedł moment, kiedy jakość ustąpiła przed ilością i znaleźliśmy się w dniu dzisiejszym. Przedziwne sploty okoliczności spowodowały, iż rewolta mas udała się, nastąpiła epoka praktycznie nieograniczonej wolności, masy zaś ze względu na masową naturę rozpoczęły stopniowe eliminowanie dotychczasowych zarządców, utożsamiając wyzysk z elitami, tradycyjnie złożonymi z osobników uprzywilejowanych.

Masy elit nie cierpią, boją się – bowiem – powrotu do stanu przed rewolucją, a ponieważ nie są podatne na jakąkolwiek refleksję, nie można im wytłumaczyć, iż powrót taki jest po prostu niemożliwy. Masy, oprócz tego, wyposażono w demokrację czyli w ich mniemaniu narzędzie awansu społecznego i, jak dotąd, najlepszy sposób na utrzymanie równowagi w społeczeństwie. Ktoś jednak przeoczył  to, że masy jako takie są kolejną hipostazą, tworem pozbawionym bytu, praktycznie nieistniejącym poza językiem. W rzeczywistości mamy do czynienia z miliardami pojedynczych osobników, z których każdy reprezentuje własne interesy (ponieważ nawet w hipostazie narodu interesów jest tyle, ile jest jednostek).  A przy tym im więcej jest jednostek, tym więcej dóbr trzeba dla nich wytworzyć. Ktoś sprytnie zauważył, że jedyną wolnością faktyczną jest wolność dostępu do nieograniczonych dóbr,  co wiąże się z konsumpcją stającą się automatycznie jedynym wspólnym mianownikiem w nieograniczonej liczbie sprzecznych interesów jednostkowych. Wywalczyliśmy więc sobie wolność po to, aby w nieograniczony sposób konsumować, dlatego też masy po zlikwidowaniu elit, które kiedyś wyznaczały cele i po wyniesieniu na ołtarze idola konsumpcji, oddają się takiej egzystencji, w której jedyną wartością jest posiadanie, coraz więcej i coraz bardziej. Wolność stała się narzędziem konsumowania, po konsumowaniu następuje trawienie, a po trawieniu wydalanie, produkt zaś wydalania dostosowywany jest do kolejnych wcieleń tak, by i inni mieli zeń jakąś satysfakcję.

Technologia zaoferowała masom Internet, który oprócz wielu znakomitych zastosowań  spełnia przede wszystkim rolę platformy informacyjnej ułatwiającej dostęp do ciągle nowych dóbr konsumpcji. Internet jest realizacją marzenia o równym dostępie do wszystkiego, a nieograniczony w istocie dostęp do Internetu pozwala masom poczuć się prawdziwym zarządcą świata. Poczuć się, nie być, jako że – jak już napisałem – mas po prostu nie ma. Są natomiast ich przedstawiciele, czyli kolejna rzesza konkretnych manipulatorów obracających na swoją korzyść zbiorowe wyobrażenia. Trendy, mody, zjawiska kulturowe i kulturalne ewenty, a wszystko to w imię powszechnego dostępu (im jest powszechniejszy, tym większa konsumpcja i tym większe po strawieniu  łajno, które należałoby posprzątać). Z takich to manipulatorów wyłania się nowa elita, nowa sól ziemi, na której oprze się w przyszłości nowy porządek świata. I cóż, blogerzy (wszyscy, nie tylko ci od wina) – czy tego chcą, czy nie – są takiej elity częścią i o tym, w istocie, mam zamiar w przyszłości pisać. I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *