Opublikowano Dodaj komentarz

Blogerzy od winiawki

Otóż to: blogerzy od winiawki. Piszący o tym, do czego mamy dostęp i wmawiający sobie, a także czytaczom, iż tylko taka rzeczywistość istnieje, jesteśmy jak dzieci stojące przed ogromną witryną cukierni i ozorami liżące myśl samą o ciastkach ukrytych za szkłem, świadomi, że wszystko zależy od Koala_wpisyrodziców: kupią, czy nie kupią? Niektórzy z nas, sieroty, rodziców nie mający i nikt nam ciastka nie kupi, więc karmimy się myślą jeno, bo tylko do marzeń mamy dostęp. Blogerzy od winiawki za małe pieniądze, do iluś tam dych, nawet to wykorzystujemy, aby nas zauważono, lecz przecież nadal stoimy za szybą. I przyglądamy się i rośnie w nas frustracja (a ta rodzi agresję).

Niektórym z nas Mamusia poszła wczoraj na rękę i pokazała, że można. Jeden z byłych księgowych na zbity pysk wyleciał (tylko, czy aby na pewno na zbity). Napisał kiedyś Tomasi di Lampedusa w Lamparcie: „qui bisogna cambiar tutto perché non cambi niente (tu trzeba zmienić wszystko, aby niczego nie zmieniać)”. Właśnie, wywalić wszystkich, aby wszystko pozostało po staremu. Takie są zasady, a ciastko za szybą coraz słodsze jest i coraz dalsze.

Podobno idzie nowe. Podobno szykują się już do czyszczenia stajni. Przypominam, że w stajni najbardziej rzuca się w nos i po oczach łajno, a najbardziej dokuczliwe są muchy. Obawiam się, że ci, którzy chcieliby stajnię czyścić, zaczną od much, a łajno pozostawią w spokoju, no bo przecież wieczne. Ciąg dalszy tego porównania zostawiam na potem, nośne jest bowiem i bardzo pachnące…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *