Opublikowano Dodaj komentarz

Cień Życzeń w misiowym dziegciu

spacerTrudno jakoś życzenia radosne składać, czasy nie takie, mózgi nie takie, klawiatura nie taka. Kiedym na tych stronach o dialogu próbował i winem ten dialog trącał, jako że ono najlepszym według mnie przykładem tego, co naturalne i boskie i co człowieka może połączyć w rozmowie  z drugim człowiekiem, wydawało mi się samo z siebie zrozumiałym, iż za dialogiem skrywa się Ten, który przykazaniem miłości bliźniego boskiej nam dodał natury (a przykazania towarzyszyły mi od dzieciństwa i staram się o nich do dziś nie zapomnieć). Nie głoszę imienia Jego wszem i nadaremno, wystarczy mi to, w czym żyję i pewna umiejętność pisania, a także serdeczne przywiązanie do doczesności, Pana pozostawiając siłom wykwalifikowanym.

W rozlicznych hejtach gdzieś tam na innych stronach wyczytałem skargę jakiegoś robaka biednego, iż tamci, co z pustyni idą, wiarę swoją za jedyną prawdziwą uznali i pojąłem nagle, że dla robaków biednych naszych problemem nie jest tamtych wiara, lecz to, że w ogóle jakaś wiara  istnieje, oni – bowiem – własną żarliwość dawno utracili i w pędzie szczurów do żłobu o wszystkim zapomniawszy walczą o swoje miejsce w szeregu.  Więc jak prowadzić dialog, jeżeli w środku wiary zabrakło, a innych żarliwość zdziwienie wzbudza jedynie i niechęć? Jak rozmawiać, jeżeli miłości bliźniego nie znamy, a Stwórcy dodając rozliczne przymiotniki negujemy Jego istnienie? W takim kontekście wino przestaje mieć jakikolwiek sens i pojawia się – w końcu – wina posypująca popiołem każdy człowieczy postępek, bez ładu i składu oskarżając wszystkich i wszystko o nieustanny spisek.

Cóż, więc, pozostaje? Uparta prośba o zastanowienie się i przyjęcie wyroków boskich bez dodawania przydawek, On – bowiem – , jeżeli istnieje, jest Jeden i niepodzielny dla wszystkich i wszystkiego. Spokojnej Wielkiej Nocy i to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *