Opublikowano

Dzisiaj wino pijemy za zdrowie Justyny Kowalczyk

Oraz za błękit, ja zaś także za Frasyniuka, który nadepnął na odcisk, co raczej źle się skończy (może zostanie pierwszą polityczną ofiarą transformacji, czyż nie jest piękną taka ironia losu?) Nabyłem drogą kupna zwyczajne Chianti Sensi w Biedronce, zobaczymy, więc, czym różni się ono od biologicznego braciszka. Sprawdzić to trzeba, bowiem coś Sensi nie ma dobrej marki wśród naszych degustatorów. Poza tym w sobie tylko znany sposób zaczynam walczyć z zanikami pamięci, a robię to pisząc na raz w kilku językach i nie dbam wcale o to, czy są to dzieła sztuki. To służy gimnastyce mojego mózgu, oprócz tego sprawia niewątpliwą satysfakcję, szczególnie, jeżeli wpiszę sobie w Panu Guglu frazę „happiness and wine” i odnajdę tam siebie na pierwszym miejscu…