Opublikowano Dodaj komentarz

Gorzała i wino

Picie uzasadniamy na wiele sposobów, a każdy – w naszym mniemaniu – powinien nas, zwłaszcza przed sobą samym, usprawiedliwić. Z rozpędu stwierdzamy, że uzależniliśmy się od tego, lub owego, zapominając, że jedyne godne człeka uzależnienie to uzależnienie od życia. Ludzie piją gorzałę i Koala_wpisyćpają po to, aby zabić czas, zapomnieć, w skrócie uciec przed sobą (przed odpowiedzialnością), aby przestać widzieć ciągle te same, szare chmury na niebie i słuchać ciągle takiego samego chrapania za ścianą, czy kapania deszczu za oknem. Uciekamy, bo nie potrafimy sobie dać rady, a nasze tchórzostwo, również – w pewnym sensie – nas uzależnia, zżerając mózg i doprowadzając do rozpaczy. Ciągle, zresztą, powtarzam, że gorzała jest narkotykiem dla tchórzy.

Czym, więc, w takiej kompanii jest wino, które – zwykle – utożsamiamy z gorzałą, zapewne z powodu alkoholu? Wraca bumerangiem pytanie, po co pijemy wino i czy pijąc je nie jesteśmy, w istocie, takimi samymi uciekającymi przed życiem tchórzami, być może bardziej wyrafinowanymi, lecz ciągle tchórzami. Pytania połączone z innym: czy zapełnianie życia – za wszelką cenę – treścią doraźnych zainteresowań nie jest kolejną ucieczką przed pustką? Wino jest, przecież, również modą, gadżetem, pretekstem do odnalezienia innych ludzi…

No właśnie, tutaj pojawia się cecha wina, które różni się od gorzały zasadniczo. Pijąc gorzałę uciekamy od drugiego człowieka, odbieramy – bowiem – sobie zmysły umożliwiające zwyczajną rozmowę, wino – natomiast – z drugim człowiekiem nas łączy, pomaga w dialogu, jest euforycznym wzmocnieniem więzi miedzyludzkich (oczywiście, jeżeli nie jest nadużywane). Wino jest wytworem kultury słońca i morza, gdzie nikomu nie przychodzi do łba upijanie się w samotności, bo nikt nie lubi bólu głowy na własne życzenie. Tam wino pije się przy stołach rozmawiając z drugim człowiekiem, a neurotycy z drugim człowiekiem gadać nie chcą. Picie wina otoczone jest społecznym, w istocie, rytuałem, ma swoją filozofię i radość, picie gorzały pełne jest filozofii śmietnika, jest czarne, jak ludzka rozpacz i nie warto, w ogóle, zajmować się nim, czy z nim dyskutować, no bo o czym tu dyskutować z bełkotem pijaka? Pytanie, więc, po co pijemy wino, jest, w istocie, pytaniem o sens istnienia dla ludzi i z ludźmi. Stąd dialog i dialogika, której w tym blogu hołduję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *