Opublikowano Dodaj komentarz

Historia koali

Koala_wpisyWszystko zaczęło się w wakacje 2013 roku, kiedy to zastanawialiśmy się, w czwórkę, (koala, Małżonka, Teściowa i Teść), jak zorganizować najlepiej nasze wieczory na wiejskiej werandzie, ze stawem i wierzbami w tle. Wpadłem, wówczas, na pomysł spożywania, co wieczór, innego wina i zorganizowałem rytuał recenzowania, bez żadnych tam ceregieli, ani specjalizacji. Ponieważ zawsze byłem ambitny, z upływem dni zacząłem się coraz bardziej w recenzowanie angażować, tworzyłem otoczkę, założyłem bloga, zarejestrowałem go w blogosferze Winicjatywy, pisałem i ciągle, w czwórkę, piliśmy nasze wina. Ponieważ sam nie jestem pierwszej młodości (1951), możecie sobie wyobrazić wiek moich towarzyszy (Teściowa i Teść), wokół nich, bowiem, rytuał mój, potem nasz, obracał się po to, aby osłodzić im, nieco, gorycz zakończenia. I tak powoli mamy już luty 2015, inne czasy, inne wymagania, rytuał rwał się z powodu chorób, wyjazdów, nieporozumień, ciągle, jednak, pozostawał tym, czym picie wina być powinno: pretekstem do bycia ze sobą, do – poprzez smak – dialogu.

W zeszłym tygodniu pochowaliśmy Teściową, rytuał, więc, zawęził zasięg do trzech, jedynie, osób (Teść ma lat 90, chociaż, wcale, nie ma ochoty odchodzić za żoną). Trudno mi o tym pisać, trudno zapełnić puste miejsce (składamy się z naszych bliskich i kiedy odchodzą, a nic w ich miejsce pojawić się nie chce, stopniowo, wcale, więc, nas nie ma). Ot, takie to moje motywacje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *