Opublikowano Dodaj komentarz

I tylko nam puszki pozostaną

Oj Kapitanie, Kapitanie. Każdy z nas we własnym pokoju – labiryncie, zamknięty jak Minotaur, któremu starość młode ofiary odebrała, z samotnością ciemną borykając się, chociaż – przecież – w tłumie, odcięty od sensu i istnienia prawdziwego, w chorobie, czy zdrowiu własny los na plecach dźwigając, oj Kapitanie, jakże ja Robin_WilliamsCiebie rozumiem, niekiedy odwagi zazdroszcząc, chociaż Ty – tylko – ratować nas w zaświaty pobiegłeś, każdego z nas, z szaleństwa naszego i odrętwienia, oj Kapitanie, nasz Kapitanie. Zżera nas powolutku karmelkowy potwór słodkiej produktokracji, dzień po dniu zajmujący miejsce w komórkach mózgowych i rozsiada się w głowie i nagle zauważam, że walka o wybawianie z otchłani każdego z nas sensu jest, zupełnie, pozbawiona, nie ma nas w ogóle, – bowiem – bo trudno rozmawiać z kolejnym produktem na supermarketowych półkach. Pozbawieni formy, rytuału, odarci z rozmowy, chroniący się za kolejnym fejsbukiem, jak za chińskim murem, kuszeni nie winem, lecz opakowaniem, które odbiera, nawet, konieczność wysiłku po to, abyśmy przełykać mogli jak najłatwiej i najwięcej, zapominając o tym, że nie przełykanie się liczy, a rozmowa i dotyk, otwieranie butelki, wyciąganie korka, wysiłek, śmiech, sprzeczka, oj Kapitanie, a przecież to prawda, że tak wielu ginie (ich jest tak wielu, a Ty tylko jeden), chociaż tylko jeden potrafił stać się Kapitanem i jeśli zapomnimy, że liczy się – właśnie – umiejętność stania się jedynym wśród wielu, żałując tychże porzucimy siebie, zza węgła – zaś – skarlały śmiech nam pozostanie gnomów, co odkryły, że car puszka w drebiezgi nasz świat w płaskość i zapomnienie obróci, bez strzałów i rewolty, bo masom wystarczy cola, a teraz – do coli – wino.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *