Opublikowano 1 komentarz

II Zlot Blogosfery

Z byciem blogerem winnym wiążą się rozliczne przywileje i obowiązki. Nie będę ich tutaj wymieniał, te kilka uwag dotyczy – bowiem – II Zlotu Blogosfery, w którym nie brałem udziału, lecz wydaje mi się, że dobrze byłoby uświadomić sobie i innym oczywistą oczywistość rzeczywistości Koala_wpisypozwalającej na uczestniczenie w podobnych imprezach tylko tym, którzy znaleźli się po drugiej stronie szyby wystawowej w cukierni współczesnego świata. Nie chodzi przy tym wcale o niestające pojękiwania i skargi, lecz o to, aby chociażby blurppp zrozumiał, skąd biorą się określone postawy. Może i refleksje staną się wtedy mniej gorzkie.

Bloger zamieszkały ileś set kilometrów od Stolicy musi zarezerwować sobie na taki wyjazd dwa dni. W zeszłym roku byłem na Zlocie kilka godzin, co spowodowało, że ani spokojnie degustować nie mogłem, ani też rozwijać zdolności towarzyskich, chociaż, dali Bóg, miałem na to ochotę. Cały mój ówczesny pobyt na Zlocie był podporządkowany wymaganiom ruchu drogowego, czyli żadnych promili. Gdybym chciał wtedy konkretniej degustować znakomite wina, musiałbym wynajmować pokój w hotelu, na co nie było mnie – zwyczajnie – stać. Ot i cały sekret, w tym roku uznałem więc, że w kieszeni mojej nic nie zmieniło się na korzyść i pozostałem w domu. Sądzę, że dotyczy to wielu innych blogerów, mniej lub bardziej aktywnych i zaangażowanych w życie społeczne. Po prostu, pewnych barier przeskoczyć się nie da. Obiektywnie łatwiej jest w takich spotkaniach uczestniczyć tym, którzy mieszkają bliżej. Wypada, więc, wszystkich blogerów winnych i niewinnych pozdrowić i życzyć im spokojnych sukcesów. I to by było o II Zlocie na tyle.

1 komentarz do: “II Zlot Blogosfery

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *