Opublikowano Dodaj komentarz

Internet, wino i prostota cepa

Od lat wiadomo, że po urzędnikach nie można spodziewać się niczego racjonalnego, cudów – więc – z nimi nie będzie. W zamierzchłych czasach istniało pojęcie sabotażu gospodarczego, dzisiaj – w epoce oszalałej demokracji  – możemy jedynie domyślać się, że pozornie ogłupiały urzędnik w istocie reprezentuje interesy ekonomiczne zupełnie innych kręgów. Dlatego nie będę narzekał na złą wolę Ministerstwa Gospodarki, czy też Ministerstwa Zdrowia, po prostu widzę w postawie urzędniczej inne interesy i sądzę, że walka z nimi przypomina bicie głową o mur. Taka tragiczna, w istocie, prawda, sprawia, że rozglądam się za zupełnie innymi i legalnymi rozwiązaniami, do których żaden nasz urzędnik nie może się przyczepić. Jeżeli – w mniemaniu urzędników – nasze przepisy nie pozwalają na sprzedaż wina przez Internet, a można to robić w pozostałych krajach Unii (transakcja zachodzi w miejscu, w którym realizowana jest płatność, kurier zaś jest jedynie narzędziem dostawy), to przecież najprostszym sposobem jest rejestracja firmy sprzedającej w dowolnym kraju, gdzie taka sprzedaż jest dopuszczona, sklep internetowy umieszczając na serwerze poza naszymi granicami i podając wszystkie dane prawnie obowiązujące poza terytorium Najjaśniejszej i sprzedaż, ile wlezie, w majestacie obowiązujących we Wspólnocie przepisów chroniących swobodny przepływ usług i towarów pomiędzy krajami członkowskimi. Trochę to przypomina drzwi otwartych otwieranie, ale może trzeba ciągle przypominać o konieczności myślenia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *