Opublikowano Dodaj komentarz

Jabłka, brzózki, gorzała, czyli słoń i sprawa polska

Znakomity redaktor z Trójki Pan Kuba Strzyczkowski, w dzisiejszej audycji „Za, a nawet przeciw” zajął się polskimi jabłkami, po słynnym dictum Ministra Rolnictwa, który źle nazwał naszych sadowników. W trakcie dyskusji nad propozycją promocji cydru (w końcu, też, napoju alkoholowego) wystąpił, oczywiście, największy ekspert od pijanicaalkoholu w kraju, osławiony Dyrektor Parpy, Krzysztof Brzózka i wygłosił opinię, wedle której należałoby zabronić wszystkiego i wszystkim, bo do tego słowa Pana Brzózki się sprowadziły. Osobiście wolę, kiedy talibowie zajmują się sprawami boskimi, nie tykając doczesnych i ich rozważania o leczeniu objawów pominąwszy, zupełnie, przyczyny choroby, powoli przestają mnie bawić. Nie mam, zresztą, siły powtarzać wszem i wobec, że podstawą alkoholizmu jest, nade wszystko, ból istnienia i nieumiejętność życia w określonych warunkach, a także, iż powszechny dobrobyt i powszechność pracy to najlepsze antidota na troski Pana Brzózki, wydaje mi się to, bowiem, oczywiste i uporczywe milczenie na ten temat, charakteryzujące Parpę, właśnie, świadczy o tym, że i jej Dyrektor i cała struktura, w istocie, cieszą się z istnienia przyczyn, z którymi nikt nie umie sobie poradzić, a całą energię kierują w gwizdek po to, aby świat ich zauważał, zatroskany cmokając: „ah, jacyż to oni są potrzebni”. Nic to, że produkując cydr kraj mógłby zużytkować „zmagazynowane” z powodu rosyjskiego embarga jabłka, a tym samym przyczynić się do dobrobytu obywateli, odciągając ich, dzięki temu, od gorzały. Nie, w takim przypadku Pan Dyrektor woli w nieskończoność powtarzać mantrę o rozpijaniu młodzieży, no bo, w końcu, samo powtarzanie tworzy dla nas, podatników, tylko takie koszty, które wydamy na utrzymanie Parpy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *