Opublikowano 1 komentarz

Korytowanie indeksu

Na pewnym etapie rozwoju lub, jak kto woli, umysłowego niedorozwoju doszedłem do wniosku, że mam obowiązek wykonywać zbożne blogerskie zadania w imię czegoś, co nie do końca do dzisiaj rozumiem. W końcu łatwo można wytłumaczyć, po co pisują o winach w takiej, dajmy na to, Winicjatywie, czy doskonale rozumieć motywacje młodego blogera łaknącego sławy jak ta kania dżdżu. Postawiłem przed sobą taki niezrozumiały obowiązek, tłumacząc to ćwiczeniami stylistycznymi w ramach jakiegoś zamysłu.

Uciekający przez palce czas nie zostawia żadnych złudzeń. Zamysłu nie będzie, bo sił nie ma. Zadania założone są, zresztą, równie bez sensu jak słowa pewnego Misia o ojejkufobii, no bo jak puszysty neofita może wykreślać trendy w tysiącletniej tradycji, jeżeli sam z innej, o wiele starszej, tradycji pochodzi. Poza tym zadania można wypełniać dla świata akceptującego moje istnienie, tutaj natomiast wszystko mamy oprócz akceptacji. Zresztą do zrealizowania zamysłu trzeba mieć siły i środki. Siły zabiera czas, środki kradnie rzecz wcale nie pospolita.

Indeks piacewolucji winnej dotyczy intencji czystych, te zaś wynikają z samego wina, wina i tylko wina w winie zanurzonego (i winem popijanego), u mnie natomiast pozostają wyłącznie uwarunkowania, wina zaś nie ma i nie sądzę, aby kiedykolwiek nadeszło, bo i smak gdzieś odszedł. Zresztą odwracam się stopniowo od świata, w którym jedyną zasługą może być młodość i brak doświadczenia. Zaczynam teraz pełne nadziei oczekiwanie na takiego kopniaka, co to mnie z góry lodowej w zimne fale oceanu, czyli w ludzką obojętność, zepchnie. I to by było na tyle.

1 komentarz do: “Korytowanie indeksu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *