Opublikowano 4 komentarze

Król na krótkich nóżkach

spacerJak żech już w poprzednim tekście napisał, marzyłem o monarchii w całej matuszce Unii i to o monarchii na światłe, brytyjskie kopyto, no ale widzi mi się, że coś te marzenia kulawymi już u podstaw będąc do portu żadnego nie wpłyną.  No ale pomarzyć dobra rzecz, oj życie Aloszy, oj życie… Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nie będzie europejskie wino doprawiane angolskim sikaczem, ani też pudding podawany zamiast naszego budyniu (chociaż znam takich, którzy twierdzą, że pudding to nic innego jak białostocka babka ziemniaczana, tylko się Angolom trudno do tego przyznać).  W zasadzie można przećwiczyć jeszcze inną opcję: złożyć polski hołd brytyjskiej królowej (w końcu i tak większość Polaków płaci ubezpieczenie w UK) i poprosić, aby na miejsce wrednej Szkocji przyjęła nas na swoje łono. Byłoby to znakomite uwieńczenie tysiącletniej tradycji i tynkowanie przedmurza.

W ślad za takimi koali myślami w politycznej Europie rozpoczął się wyścig: kto komu wyrwie jak najwięcej. Chodzi chyba o spadek i wyrywanie spod konającej głowy poduszek po to, aby nikt nie zapomniał o miejscu należnym przy sporządzaniu testamentu. Nazwano to w uczony sposób ponownym formatowaniem Unii pokazując, że za ideologię wzięli się informatycy, czeka nas więc okres bicia klawiaturowej piany, ujadania, gonitwy za lisem, który okaże się króliczkiem, a potem z otchłani wyłoni się prawdziwy autor całego zamętu i będziemy wiedzieć (jeżeli przeżyjemy), komu najbardziej na bałaganie zależało. Na razie odnoszę wrażenie, iż moje marzenie o monarchii ktoś ze mną podziela, z małą jednak różnicą: monarchia ta nie brytyjską ma być pieczę nad całą Europą sprawując, a piastowską, tylko taka – bowiem – może zagwarantować Europejczykom powszechną szczęśliwość. Och witaj, Andrzeju Poniedzielski, tworzy się paradoks godny Twoich tekstów.

Pomyka, więc, na europejskie salony kolejny monarcha, ja gębę rozdziawiam zadziwiony wielce i z niepokojem patrzę, czy na tron zdołamy się wdrapać, jako że krótkonodzy jesteśmy raczej i w berła dzierżeniu niezaprawieni. Kciuki, owszem, trzymam, no bo dlaczego nie, w końcu, co nasze, to nasze, kompleksy moje – jednak – nie pozwalają na wiarę w dobry i miękki koniec. Przecież drabina do nieba zbutwiałą będąc nie utrzyma ciężaru naszych ambicji i czeka nas twarde lądowanie, czego nikomu nie życzę. I to by było na tyle.

4 komentarze do: “Król na krótkich nóżkach

  1. „Pomyka, więc, na europejskie salony kolejny monarcha, ja gębę rozdziawiam zadziwiony wielce i z niepokojem patrzę, czy na tron zdołamy się wdrapać”.

    Prezes jest kawalerem, więc mógłby się jakoś wżenić w monarchę brytyjską.
    Mielibyśmy nową wspaniałą unię:)

    1. I to się dla mnie podoba, jak mawiają w Białymstoku. Tak trzymać. Tylko śmiech nas ocali. Pozdrawiam serdecznie.
      P.S. Czy to „w monarchę” to celowe? Czy też lapsus révélateur?

  2. „w monarchę” – o w mordę – lapsus. Przepraszam, nawet jeśli „révélateur”:)

    „Tylko śmiech nas ocali”.
    Święta racja; a jeszcze ocali nas mieszkanie na prowincji z dala od zgiełku spraw.

    Przy końcu Unii, świata, nieudanej gry Prezesa o brytyjski tron (co jest prawdopodobne, bo nasz kawaler nie ma zadatków na amanta, 90-letnia Elżbieta nie ma już chyba sił witalnych, zaś 95-letni Filip nie chce zejść ze świata, by zrobić miejsce naszemu kawalerowi, skoro kobiety, Brexit i Euro 2016 [tu już brexit nie będzie smakował Anglikom] ciągle mu w głowie. Zresztą myślę, że Orban miałby większe szanse u Elżbiety, jako absolwent Oxfordu) i wszystkich innych wariactw, znajdziemy zawsze czas na wypicie dobrego wina:)

    1. Wcale nie jestem pewien, czy nieudanej. W dzisiejszym, zwariowanym świecie wszystko jest możliwe. Wznoszę toast za nas, za Prezesa, Królową i Republikanów tyż. Mazew Tow, jak powiadał praszczur nie tylko Prezesa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *