Opublikowano Dodaj komentarz

Na czkawkę czytaj blogi

Lajfstylowe, stylowe, niestylowe, winne i niewinne, czytaj, ucz się, pisz i żyj.

Właśnie skończyłem kolejną książkę Tomka Tomczyka „Bloger i Social Media” i wraca do mnie Pan Optymizm. W odmóżdżonym świecie kciuka i fejsbuka są jeszcze młode wilki, które nie ciumkają długopisów i piszą, a pióro mają takie, że wszystkie laski świata chciałyby się do takiego pióra przytulić. Pan Tomczyk przywraca nadzieję, a jednocześnie potwierdza moje przypuszczenia. Przez blogerowanie do elity, choć jest ona zupełnie inna niż poprzednie, będąc elitą dokonań, nie zaś przywilejów.

Próbowałem zaczepić Jazona Myśliwca, lecz próba zbyt była ryzykownie wczesna.

Postąpiłem mianowicie jak ten durny szczeniak i w jakimś statusie, czy komentarzu podpisałem się linkiem do bloga. Sorry, Mr Hunt, nigdy już więcej tego nie zrobię i jeżeli dotrą do Pana kiedykolwiek te słowa: przepraszam, nie takie były moje intencje. Trochę na skróty chciałem wzbudzić zainteresowanie. Tych, którzy pragnęliby  dowiedzieć się, com uczynił, iż teraz przepraszać wypada, odsyłam do książki.

Warto ją przeczytać, nawet jako beletrystykę, gdyż facet pisząc unosi się nad wodą, a do tego jeszcze sprawia, że ciężkie tyłki w fotelach także jak pióra ptasie się stają.

Ja zaś czuję, żem po przeczytaniu lepszy, co można traktować jako rekomendację (nie zwykłem żadnych tyłków lizać i nie mam w tym interesu).

Piję więc dialogiczny toast za blogerów, na względzie mając szczególnie tych zajmujących się winem, tak wiele, przecież, im zawdzięczam. Niech czytają inne blogi, także kominkowe (niezależnie do ksywki) pamiętając, że wino sens ma przede wszystkim jako wehikuł dialogu, nie marketingowe narzędzie do nabijania kabzy, a blog jest instrumentem wyrażania własnego zdania (jak kto woli: subiektywnej opinii).

I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *