Opublikowano Dodaj komentarz

Page Rank o kant blogerskiej duszy

spacerI tak to Pan Gugiel przewrócił sieciowy świat do góry nogami, chociaż – jak znam życie – większość nie zdała sobie z tego sprawy. Nie ma już rankingu stron i nie bardzo wiadomo, czy coś Koala_wpisytaki ranking zastąpi. Tymczasem biegam sobie po blogach rozmaitych, przeglądam i czytam i zastanawiają mnie zauważalne sprzeczności. Nie wiem, czy są one wytworem celowej działalności autorów, czy też spowodowane są niewiedzą, chociaż w czasach powszechnej ignorancji wszystko, w zasadzie, jest możliwe. Często chcemy w dobrej wierze przekazać czytelnikom naszą najlepszą wiedzę, wydaje nam się jednak, że przekazując ją jesteśmy zwolnieni ze stosowania przez siebie głoszonych reguł.

Sami nie wierzymy własnym zaleceniom.

Autorka w niezłym artykule udziela wskazówek, jak napisać dobry tekst i stwierdza (za statystykami), że do końca tekstu wytrzymuje zwykle maks. 28% czytających.  Wypowiadając taką najprawdziwszą prawdę sama swój tekst ciągnie w nieskończoność, krasząc – w dodatku – dziesiątkiem zdjęć (pięknych, a i owszem,  chociaż każde z nich oddzielnie jest dobrym materiałem na kolejny wpis). Następny autor w tekście zawierającym 4000 znaków wypowiada prawdę o smacznym winie, którą można zawrzeć w jednym zdaniu (niekiedy wydaje mi się, że staliśmy się najgorliwszymi spadkobiercami łacińskiej retoryki, a Włosi przy nas to pikuś).

Strona internetowa jest w założeniu plakatem, a czytając plakat oczy czytającego muszą ją objąć przy pomocy jednego ruchu w formie litery Z.

Jeżeli takich zet będzie więcej, trudno czytającego do strony przekonać. Ucieknie tam, gdzie nie będzie musiał zbytnio się napracować. Jest to tak oczywiste, jak oczywiste są wymiary monitora. Jeżeli, więc, zamierzam napisać jeden wspaniały, ale długi tekst, lepiej, abym ten tekst podzielił na krótkie i dosadne fragmenty, a każdy z nich powinien mieć trzy części: wstęp, rozwinięcie i zakończenie, zwykle z mocną puentą. O tym uczyli kiedyś w szkołach i aż dziw bierze, że takie reguły umykają w kosmos większości współczesnych blogerów. Ciągną się potem takie teksty, jak tasiemce w nieskończoność, każdy  zaś autor tworzy we własnej świadomości dzieła epokowe, chociaż czas dzieł epokowych już dawno przeminął. I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *