Opublikowano 3 komentarze

Pesymizm versus optymizm

Otóż to nie jest tak do końca, że koala zarażony został ohydnym pesymizmem i głosząc defetyzm chciałby wszystkim zepsuć powietrze.  Nie jestem wcale sam, pewne sygnały wskazują, że parę osób myśli podobnie (np. tutaj, albo tutaj), niestety jednak rządzące współcześnie trendy skazują nas na bieganie po dyskontach i zajmowanie duperelami typu, czy w Biedrze lepiej, czy w Lidlowskim, a myśleć nam się nie chce, bo od paru lat wychowują nas tak, abyśmy stali się nierefleksyjnymi połykaczami gadżetów.

Nie ma, przy tym, wcale znaczenia, czy korporacja jest ukoronowaniem rozwoju przedsiębiorczości, czy też nie (zresztą już w PRL żyliśmy wszyscy pod opieką jednej, państwowej korporacji, co wywołało w końcu bunt i doprowadziło do dzisiejszego absurdum).

Popijając wino, czytając Roegena, Latouche’a, Fukuyamę, Ortegę y Gasseta, JPII, czy – wreszcie – Marksa i zbliżając się do nieubłaganego końca staję się z mojej wewnętrznej konieczności kraczącą wroną, nic bowiem lepszego nie uda mi się zrobić. Pozostaje ostrzegać i wskazywać, ewentualnie, najprostsze ścieżki, po których chętnym udałoby się uciec przed wszechobecnym modelem wiodącym do niewolniczej korporacji opartej na konsumpcji, czy jak kto woli do neokolonialnego kapitalistycznego komunizmu (cokolwiek to znaczy).

Ratunek, przecież, jest prosty. Myśleć, myśleć, jeszcze raz myśleć, korzystając z wolnej woli, którą nas Stwórca obdarzył, budować każde z nas własną autonomię i działać każdego dnia zabijając pozorny bezsens istnienia.

Tak, jest to egzystencjalizm, nic na to nie poradzę, podszyty personalizmem JPII i  wiarą, że każdy z nas może z gadżetów się otrząsnąć. Jeszcze nie jest za późno. I to by było na tyle.

3 komentarze do: “Pesymizm versus optymizm

  1. Więcej osób może mieć podobne spojrzenie do Koali na stan spraw dziejących się na naszym ziemskim padole. Instynkt dojrzałej osoby potrafi być niekiedy mocniej rozwinięty od tych młodszych wiekiem, zapatrzonych mocno w nowy model iPhona. Czas pokaże nam, kto się myli, kiedy i jakie będą tego konsekwencje. Te słowa nawet nie są żadnym proroctwem. Goszcząc ostatnio w Wieliczce poznałem w hotelu obcokrajowca, profesora jednej z wyższych, zachodnich uczelni, który mówił prawie to samo co Koala. Więcej, opowiedział mi, że część jego kolegów, również wykładowców z bogatym doświadczeniem myśli podobnie. No cóż, mimo wszystko pozostaje nam kilka pozytywnych rzeczy do wykorzystania: smaczne domowe jedzenie i dobre wino.

  2. Tak sobie myślę… co takiego złego jest w konsumpcji? Czy należy ją demonizować? Co jest w tym złego, że ktoś lubi dobrze zjeść, wypić i posiadać ładny przedmiot?

    Zwalczanie konsumpcji stało się takim intelektualnym wytrychem, często stosowanym przez różne ideologie, współczesnych proroków. To nawet prosty mechanizm jest: zamiast konsumować lepiej uwierzyć w jakąś ideologię, organizację i tam płacić składki, ofiary zamiast bezmyślnie konsumować. To proste jest i skuteczne. Sekty opanowały to bardzo dobrze.

    Zamiast konsumpcji można oszczędzać. Zachwycać się stanem konta, skarbonki. Oszczędzanie zamiast konsumowania. To takie ascetyczne konsumowanie. Kontemplacja stanu swojego konta. Jest w tym pewna perwersja, ale liczby mogą być piękne…

    Jest jeszcze taki przypadek, że ktoś nie ma ani na konsumowanie i oszczędzanie. Co mu pozostaje? Buntowanie się, że świat jest niesprawiedliwy. Jak przeczyta dra Sowę, to będzie wiedział, że winni liberałowie, a jak zapozna się z innymi objaśniaczami rzeczywistości, to dojdzie do wniosku, że banksterka i neokolonializm. Nie usłyszy, że może wina leży w tym, że nie wszyscy są dostatecznie: pracowici, zdolni, posiadający odpowiedni charakter itd.

    To w gruncie rzeczy niesprawiedliwe, że Demiurg nie stworzył ludzi równymi. Jest Einstein i jest miernota, ich jest większość. Zawsze tak było i będzie. To mocno niesprawiedliwe. Można się z tym nie godzić, tupać nogami, a potem wymyślić, że winni są inni. Ludzie rzadziej znajdują winę w sobie, wytwarzają złudzenia, które pozwalają im żyć, przeżyć najczęściej banalne życie. Jakie-takie konsumowanie może stać się ukojeniem i pociechą. Nie krytykowałbym zatem tego konsumowania, tak pryncypialnie.

    Inna rzecz, jak konsumowane jest bezmyślne. Wtedy jest już gorzej. Warto zatem pić lepsze wino niż gorsze. Warto uzyskać „autonomię”. Warto stać się „personalistą”, uwierzyć w braterstwo. Warto działać, tworzyć wartość dodaną i powiększać zasoby dobra publicznego. Można prowadzić blog filozoficzno-winiarski…

    1. No właśnie: myśleć. Obserwować, starać się zrozumieć, wyciągać wnioski i na ich podstawie działać. Przed-się-brać. Pozdrawiam
      P.S. Zapraszam tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *