Opublikowano Dodaj komentarz

Piketynkę czas zacząć, panna Ela rusza

spacerNie wypada tak zaczynać, mimo że nowa norma wprowadzana przez pewną Panią Profesur pozwala, w zasadzie, na wszystko, no nie wypada, lecz patrząc na sieciowe zdjęcia Piketty’ego ochota przychodzi  Onieginem polecieć i „dorwał się młody do swobody, fryzura krzyk ostatniej mody, dandysa londyńskiego strój…” wrzucić, chociaż tutaj mamy dandysa raczej paryskiego, nie londyńskiego, co dzisiaj okrutnie dużą stanowi różnicę. Nie mam nic do osoby, człek ów może okazać się wspaniałością, istną duszą i małmazją, jednakże tak nagłe wszem i wobec lansowanie każe mi zająć, jako żem miś o okrutnie malutkim rozumku, postawę ostrożnie oczekującą: może czas wszystko zmieli?

levino_galvaPoruszane tutaj przeze mnie nieustannie Ortega y Gassetowskie masy tym się charakteryzują, że wszechobecne narzucają nam wszystkim swój masowo przemielony charakter i spoglądają na nas z czołówek gazet i z okładek książek powstałych na zamówienie; po to, by można było uzasadniać mierność, szarość  i głupotę, nawet w wykonaniu małolatów w znakomicie uszytych garniturach. Tak się jakoś, dzięki rewolcie mas, porobiło, że szkoły zamiast wypuszczać myślących obywateli, tworzą wedle sztancy osobników wyuczonych fachu w znakomitym sposobie, lecz pozbawionych samodzielnego myślenia, którym brak czasu związany z masowością zabrania pochylać się nad źródłami, rozumieć rzeczywiste dylematy i których przedstawiciele są  wśród z jednej strony pozbawionych ogłady babiszonów, z drugiej zaś pomiędzy elegancikami  świetnie przygotowanymi technicznie do produkowania nieskończonych ciągów znaków ukrywających niespotykaną dotąd w historii myśli ludzkiej pustkę (i obłudę).

Aby zaproponować bogatym podatek od bogactwa wcale nie potrzeba tysięcy stron i wykresów, wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Niedouczone gnomy, które jak lawa wypluwane z wulkanów mas stają się fundamentem naszych społeczeństw,  z powodu własnego nieuctwa podlegają szybszej erozji, rotacji na stanowiskach, ścierają się z lustrzanymi przeciwnikami, posiadającymi  w mózgach takie same pustki i dlatego nie argumentami szermują, a łajnem, a smród z tego wydobyty zatruwa nas wszystkich, także takich jak ja dinozaurów.  A z  tej grypy nie ma powrotu. Może pozostanie wieś, przyroda, tyłkiem odwrócenie się do walczących ze sobą pustogłowych klanów.  Zobaczymy.  I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *