Opublikowano 1 komentarz

Pisanie o winach w sieci – 1

spacerNa marginesie dyskusji o makaronizmach w tekstach blogerów zastanawiam się nad pisaniem w sieci. Otóż, posiada ono własną specyfikę, związane jest, jednak i zasadniczo, z marketingiem i nie wolno utożsamiać takiego pisania z tworzeniem literatury. Przede wszystkim powinno być zwięzłe, Koala_wpisyograniczone jest, bowiem, do wysokości i szerokości ekranu komputera, a ostatnio, także, smartfona. Poza tym ograniczone jest minutami (a może sekundami), które odbiorca może na czytanie przeznaczyć. Jeżeli komunikat tekstu mieści się na jednym ekranie (wbrew googlowskim robotom sądzę, że liczą się, dzisiaj, teksty, które nie przekraczają 150 słów), odbiorca, szukający w sieci informacji, przede wszystkim, użytecznych, może objąć komunikat „jednym rzutem oka” i, może, informację zapamiętać. Teksty długie czytają bardzo specjalni odbiorcy, którzy wchodzą na strony w sieci tak, jak otwiera się książkę, oni, jednak, nie szukają marketingowych informacji, oni w sieci spędzają czas i nieczęsto stają się klientami. Tymczasem z doświadczenia, chociażby, mojego bloga, wnioskuję, że odwiedzający szukają w nim informacji na temat określonych win, nie przejmując się moimi stylistycznymi wygibasami.

Tekst, więc, powinien być na stronie internetowej, raczej, znakiem, co stawia przed autorami zupełnie nowe wymagania (związane, także, z umiejętnym pozycjonowaniem, które zależy, przede wszystkim, od autora, a dopiero w drugim rzędzie od pozycjonerów, łebmajstrów i takich tam, podobnych). Zauważyłem, jednak, że wielu publikujących w sieci myli zwięzłość z „aby zbyć”, krótkość z odpuszczaniem sobie obowiązujących reguł i w ten sposób niszczy to, co mamy w sobie najcenniejsze, własny język. Im krótszy powinien być komunikat, tym bardziej wyjątkowy i poprawny językowo, samo, przecież, tworzenie wymaga długiego zastanowienia i, chociaż rezultat ma zawierać dwa, trzy zdania, to muszą one być pisane przez dwa, trzy dni po to, aby stały się, rzeczywiście, wyjątkowe (no i udowodniły światu, że za zwięzłością stoi doświadczenie i praca). Literówki odsłaniają lenistwo, błędy ortograficzne pokazują ignorancję, jak, więc, miałbym od lenia i ignoranta kupować, cokolwiek?

1 komentarz do: “Pisanie o winach w sieci – 1

  1. Doskonale rozumiem co ma Pan na myśli. Niestety jest np. taki portal o winie (jeden z pierwszych w polskiej sieci, w swojej nazwie ma cenę wina ;-)), którego recenzje win ograniczają do takich np. sformułowań: „Nawet mi smakowało. Śmiało”. Na szczęście po licznych komentarzach „czytaczy” od kilku tygodni recenzje są trochę bardziej rozbudowane, ale i tak poziomem odbiegają od wszystkiego co do tej pory czytałem. Nawet kiedyś, gdy spytałem na tym portalu, dlaczego ktoś jest na tyle leniwy, żeby pół-zdaniem zrecenzować wino, to mi odpowiedziano, że to portal dla początkujących. Od razu nasunęła mi się odpowiedź, że przecież każdy czytający wypociny w stylu: „Dobre, bierz”- łącznie z takim recenzentem – już zawsze będzie początkującym. A gdzie nawet krótkie info o kolorze wina, jego aromacie i smaku??? Najgorzej jak za „pisanie” o winie zabierają się osoby, które powinny o nim „czytać”… Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *