Opublikowano Dodaj komentarz

Pisanie o winach w sieci – 3

spacerW czasach, kiedy prasa nie była tak rozwinięta i nie było sieci, najważniejszym sposobem dotarcia do jak największej rzeszy odbiorców była reklama plakatowa. Struktura jednej dużej karty narzucała reguły kompozycji tak, aby każdy stojący na przystanku autobusowym jak najszybciej i jak najwięcej zapamiętał ze słupa ogłoszeń. Kompozycja opierała się na prostocie i zdrowym rozsądku, nikomu, bowiem, nie przychodziło do głowy, aby widza plakatu przymuszać do zapamiętania całego rozdziału powieści. Ważny był komunikat, do którego, potem, graficy dołożyli znak (w ten sposób powstawały plakatowe dzieła sztuki, a polska szkoła grafiki plakatowej znana była w świecie i bardzo doceniana). Powoli giną z pejzażu słupy ogłoszeniowe, reklama plakatowa to, przede wszystkim, grafika i duży format, jednakże w nowych mediach obowiązują ciągle takie same zasady. Serfujący w Internecie widz zachowuje się tak samo, jak osobnik czekający na autobus, a strona internetowa, w istocie, rządzi się podobnymi prawami, co plakat na słupie, stąd też jednym z najważniejszych imperatywów sieci jest zwięzłość treści i plastyczna siła znaku. Sprawa skomplikowała się, przy tym, z nadejściem urządzeń mobilnych, tutaj, bowiem, zwięzłość i niepowtarzalność jest obowiązkiem (ekrany tabletów i smarćfonów mogą pokazać tylko to, co mogą pokazać i trudno jest na nich zmieścić literackie dzieła sztuki). Piszę to ku przestrodze wszystkim tym, którzy sądzą, że odbiorca w Internecie zupełnie tak samo odbiera nasze wytwory, jak sobie w projekcie założyliśmy. Okazać się może, że poszukujący wiedzy o winie biegnie, faktycznie, za czerwonymi gwiazdkami przy recenzji, czy też serduszkami, zupełnie zaniedbując starannie wypoconą przez autora treść, a moje przypuszczenia zdają się potwierdzać nowe algorytmy Pana Gugla, lecz o tym następnym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *