Opublikowano Dodaj komentarz

Łyżka dziegciu

W niedzielę postanowiłem poszukać Primitivo Col di Sotto, tak ładnie prezentowane przez „sommelier poleca” w nowym folderze oferty POLOmarketu, a przy okazji sprawdzić najrzeczywistszą rzeczywistość w Polsce powiatowej, no i zderzyłem się czołem ze ścianą rozlazłości, którą można byłoby ścianą płaczu nazwać, gdyby nie to, że Tamci handlować potrafią. Wielokrotnie powtarzała mi babka, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, a dobre pomysły trzeba umieć konsekwentnie organizować i wprowadzać w życie. Konkretnie, w przypadku POLOmarketu, nie wystarczy mieć kilka niezłych win, trzeba je jeszcze umieć sprzedać. Oczywiście, w czterech POLOmarketach, które odwiedziłem (Prostki, Pisz, Orzysz, Ełk) ani śladu wspomnianego Primitivo Col di Sotto, a na drewnianych regałach z ofertą specjalną świeci mydło i powidło. Spróbowałem zasięgnąć informacji u ekspedientek, te – zaś – sprawiały wrażenie wystraszonych, a nic o żadnej specjalnej ofercie winnej nie wiedząc alkohol winny oferowały najtańszy i najsłodszy, no i – oczywiście – gorzałę. Dlatego pełen jestem myśli coraz czarniejszych, bo oprócz tego, że w powiatowej nikt nie potrafi zrobić przejazdu bez dziur w asfalcie, to jeszcze do tego okazuje się, że nawet wina sprzedawać nie potrafią i zostawiają przestrzeń innym, narzekając, iż obcy kapitał, jak krew, ich zalewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *