Opublikowano Dodaj komentarz

Przykazania blogera

spacerInternetowych odbiorców można podzielić – z grubsza – na dwie kategorie. W pierwszej, która zajmuje około 10% wszystkich odwiedzających, umieściłbym „czytaczy” odwiedzających celowo określoną stronę, znających autora takiej strony z poprzednio przeczytanych tekstów, nieszukających niespodzianek, ani doraźnych informacji, krótko mówiąc fanów strony. W drugiej (a tutaj umieściłbym około 90% gości) znajdują się odwiedzający poszukujący informacji, kierowani na adres strony przez wyszukiwarki,  w dużej mierze przypadkowi i pokrywający się – w pewnej mierze – z wyobrażeniem o wszechobecnych masach. Do nich to właściwie odnosi się pozycjonowanie, gdyż im wyższe miejsce strony w wyszukiwarkach, tym więcej przypadkowych odwiedzających w poszukiwaniu informacji.

Bloger ma do czynienia z obiema kategoriami i od jego woli zależy, czy przywiązuje większą wagę do pierwszej, czy do drugiej. Bloger literat, filozof, czy artysta woli stałych odbiorców (oby ich było jak najwięcej), a w jego przypadku strony mogą być długie, przypominać eseje, rozdziały powieści, wystawy obrazów; bloger sprzedawca, marketingowiec, czy importer goniąc za klientami woli kategorię drugą i cały wysiłek wkłada w pozycjonowanie strony, zasady zaś takiego pozycjonowania w pewnej chwili zaczynają przysłaniać zdrowy rozsądek, upodabniając stronę do katalogu fraz kluczowych, jednorodnego znaku graficznego, lub też plakatu reklamowego. Długi tekst w tym przypadku staje się zupełnie niepotrzebny.

Będąc jednak członkiem elity, o której wspomniałem w poprzednim tekście, każdy bloger, czy to literat, czy spec od marketingu, posiadają takie same obowiązki. Wynikają one zarówno z uwarunkowań struktury bloga, jak z uwarunkowań społecznych blogera i podlegają takim samym etycznym przykazaniom, jak wszystko, czym powinna kierować się uczciwa jednostka w życiu społecznym. Imperatywy etyczne obowiązują – przecież – przedsiębiorców, blogerów, zwykłych zjadaczy chleba, dlatego też należałoby do nich przywiązywać większą wagę. W Sieci wcale nie istnieje „hulaj dusza, piekła nie ma”. Dobrze się Sieci przyglądając można zauważyć sporo obowiązków i kanonów postępowania. O tym – jednak – kiedy indziej. I to by było na tyle. Nie wolno czytacza nużyć zbyt wieloma słowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *