Opublikowano Dodaj komentarz

Sęp, wino i elyty

spacerKrążę sobie, jak ten sęp nad kieliszkiem wina i urągam na gorzałę, źle motywowany przez własne życiowe doświadczenia, po wielu latach przyglądania się, dość uważnego, współbraciom i wcale nie chodzi mi o to, aby komuś naurągać, chociaż, że król nagi jest, to każdy koń widzi. Gorzałę nazywam napojem maluczkich, niewolników losu, tchórzy, w najlepszym wypadku, lecz – moim zdaniem – gorzej niewolnikiem być, niż tchórzem.

Tymczasem awans mas połączony z rewoltą i pragnieniem nieodpartym, aby wszędzie wleźć i o wszystkim decydować, łączy się z nowymi wzorcami, między innymi ze stopniowym odradzaniem się arystokracji (taki, niby, paradoks), z tą, jednak, różnicą, że kiedyś arystokracja uwarunkowana była szlachectwem i majątkiem (nie zawsze to chodziło razem), dzisiaj zaś bywa, coraz częściej, atrybutem wyjątkowości umysłu, wiedzy, profesjonalizmu, połączonym, owszem, z dużymi pieniędzmi, chociaż te nie są tutaj warunkiem koniecznym, raczej łatwiej uzyskać do nich dostęp od pięknego umysłu poczynając. Piszę to do młodych, gdyż żyją w czasie, który dał im szansę wyjątkową: rewolta mas, demokracja i wszystkie tego atrybuty po raz pierwszy w historii pozwalają im dojść na szczyty bez lepszych nazwisk, z każdej społecznej pozycji, pod jednym, jednak, warunkiem: pracą swoją muszą udowodnić, że są tego godni.

Wino, zaś, jest napojem dla takich ludzi, o ile uznają, że to zwykła przyjemność, nie zaś sposób na zabicie czasu i świata. Wino, część lepszego jutra, elitarności, do której każdy z nas powinien dążyć, bo wszyscy – chyba – chcemy być mądrzejsi, bardziej profesjonalni, z szerszymi niż osły horyzontami, jednym słowem, lepsi i wszyscy chcemy ze światem, więc ludźmi rozmawiać, zaś wino to, przecież, ułatwia. Wreszcie, wino, jako element autonomii, tej wolności, którą, zbyt często, mylimy ze swobodą nieograniczonej konsumpcji. Pamiętajmy, jednak, jeśli wino ma być częścią marzenia, nie może być winiawką, sikaczem sprzedawanym przez oszustów, zamiennikiem dla biedaków, bowiem elita jest wyżej i taką ma, właśnie, być. Nie elita ma schodzić w dół, zdejmując gacie w telewizjach dla oszołomów, lecz to my mamy ku niej biec, bo wzorców nie ma w gnoju (ten jest do  nawożenia), lecz szybują one ku gwiazdom, a gwiazdy – przecież – postanowiliśmy zdobywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *