Opublikowano Dodaj komentarz

Smutek

Odszedł na drugą stronę enfant terrible winnej blogosfery Robert Borowski. Nie powiem, bym był fanem absolutnej szczerości, trochę z filmów Noaha Baumbacha, albo Woody’ego Allena z jego najbardziej egzystencjalnych kawałków. Przyznaję, że nie znając całego potwornego tła uznawałem pewne jego opinię za znerwicowaną pozę, pokłóciłem się z nim kiedyś w sieci, on mnie za coś przepraszał, ale w stylu łaskawie zezwalającym na istnienie „bo mówią, że jesteś dobry człowiek, więc sobie bądź”. Niektóre jego teksty przejdą z pewnością do klasyki winnej blogerki, chociażby o masturbacji polskimi butelkami (zapraszam tutaj), o innych zapomnimy, pozostaje jednak we mnie agresywny smutek, nawet wkurwienie na Tego, co to nas zabiera, niezależnie, czy 44-letnich, czy takich jak ja, pod 70-siątkę.

Odszedł chyba jeden z niewielu szczerych, nie tylko o winie, a takiej szczerości z pewnością będzie brakować, choć powtarzam, absolutna szczerość niczego dobrego za sobą nie niesie. Kwestia systemu. Tam, gdzie wszyscy byliby absolutnie szczerzy, przechodziłaby z pewnością, lecz wtedy nie byłoby handlu, ani marketingu, ani polityki. Pochylam zatem moją tym razem cyniczną głowę i zmawiam za Winnego pacierz ciągle rozdarty, bo do końca nie jestem w stanie pojąć, czy ma sens poczynanie czegoś, aby potem zabić. I proszę mnie tutaj  żadnym Objawieniem nie mamić, ani innymi pierdołami, bo ciekaw jestem, jak będziecie sobie radzić z apoteozą zbawienia, jeśli wam, dajmy na to, dziecko 20-letnie odbiorą.

Cóż, pozostaje to, co napisał i smutek po nim. Po każdym odchodzącym, bez zadawania głupich pytań, czy to sens jakiś miało, czy nie. Zdaje się, że na tym polega wiara? Prosiłbym także nie namawiać tych, co przy życiu zostali, aby za wszelką cenę szczerze bebechy swoje wywalali w sieci, bo okaże się nagle, że nikt pisać się nie odważy i szlag trafi wszelkie arcydzieła blogersko-domorosłych krytyków. W hołdzie więc temu, który odszedł tam, gdzie raka nie ma, czy polityki, pozostaje robić to, co zawsze, niezmiennie wierząc, że nas to nie dotknie, że nas to nie dotyczy, że każdy z nas innym będąc wobec śmierci pozostanie jakoś wyjątkowym. Spoczywaj w pokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *