Opublikowano Dodaj komentarz

Napity bloger, czyli po co mi blogowanie

Miotany rozterkami wpisałem sobie w Guglu „dlaczego piszemy blogi” i pokazała mi się zupełnie pokaźna lista, co świadczy, że najłatwiej jest filozofować o samym filozofowaniu, chociaż nie zawsze takie filozofowanie ma sens. Zacząłem więc czytać Piotra Peszko, Socjoszpiega, Mówcę Umarłych, oraz takie tam inne, a są tego setki, nic mi to jednak nie pomogło, bałagan pozostał. Mój ekshibicjonizm, kiedy godzę się publicznie wystawiać tyłek, przypomina udział w „Mam Talent”, jurorów jednak nie jest trzech, a cały świat i przesłuchanie trwa, dopóki na pisanie sił wystarczy. Zresztą, tym samym jest pisanie książek, artykułów w prasie, pamiętników z intencją publikacji, zmienia się tylko medium i wraz z umiejętnością poprawnego pozycjonowania zasięg.