Opublikowano 1 komentarz

Ekspert od winiawki

Otóż biorąc pod uwagę wszystkie moje tutejsze i dotychczasowe wynurzenia, skoki nieokiełznane nad i pod winoroślami, społeczne zaniepokojenie i  upływ czasu, przed którym schować się nie zdołam, a także krytyczne podejście do zasobów kieszeni i coraz wolniej pracującego mózgu, bez pretensji o to, że Koala_wpisyświat taki, a nie inny, ani o to, że zamiast wina zdarza mi się wodę z proszkiem wypić –  to wszystko uznając i uznawszy, z nadzieją, że kiedyś lepszy czas nadejdzie, a warunkiem poprawy będzie akceptacja miejsc, w których znaleźliśmy się z własnej i nieprzymuszonej woli, oraz zgoda na własne ograniczenia (bo nic gorszego nie ma nad przerost ambicji i tylko przerost formy można po ludzku usprawiedliwić), stwierdzam niniejszym, co następuje (na własny wyłącznie użytek): a) wino masowe nie ma wiele wspólnego ze szlachetnością pochodzenia, a pojęcie terroir obcym jest mu i niepotrzebnym, b) w dostępnych sieciach dystrybucji i za ceny, które wytrzymać mogę, istnieje jedynie wino masowe, c) jako żem sam masowe wino winiawką ochrzcił, mianuję się niniejszym w tym blogu samozwańczym ekspertem od winiawki  i wszelkie dyskusje na temat wartości recenzji o winach do trzech dych uznaję za bezprzedmiotowe, picie ich pozostawiając upodobaniom wolnych i mądrych (aczkolwiek niezasobnych) obywateli.