Opublikowano Dodaj komentarz

Sharon Stone i z nogi na nogę

spacerKocham Sharon Stone z oczywistych dla każdego macho powodów i od lat (wielu) śledzę jej poczynania, a Nagi Instynkt mam nawet gdzieś na zapasowym dysku. Z radością obserwuję jej ewolucję, jest ona bowiem przykładem, że zbyt łatwo nie wolno do nikogo przyklejać  etykietek. Ponieważ sam jestem raczej na etapie przekładania nogi na nogę, trochę mi smutno, że już nie zdążę przed sobą rozwinąć dywanu, na którego końcu będą pokojowi nobliści. Cóż, całego chleba na Ziemi nie zjesz, wszystkiego wina nie wypijesz, smaku każdej kobiety nie poznasz, no striemitsia nada. Dlatego wczoraj wieczorem otworzyłem jeszcze jedną butelkę hiszpańskiego Fea (nawiasem mówiąc „fea” znaczy „brzydka”) i potwierdzam smak na 99 punktów. Otóż wino to ma w sobie właśnie coś z Sharon Stone, jest zwarte, o energicznym ciele, z dobrze wyważonym  nienachalnym zapachem leżakowania, ciepłym, radosnym posmakiem. Cena tego wina jest niska, co powoduje, że klasyfikuję je poniżej 100 punktów (wina dostępne dla biedaków), poza tym obawiam się, że zniknie z półek supermarketu, gdyż wina takie nie istnieją w nieograniczonych ilościach (jak Sharon Stone, dostępna na ekranach TV i dla nielicznych, co to na Nobla za Pokój sobie zasłużyli)…