Opublikowano 1 komentarz

Licencja na życie

Wyroki, sądy, przepisy – wszystko to jest objawem swoistej koncepcji człowieka, w której najważniejsze jest przekonanie o tym, że jednostka jest tylko i wyłącznie głupia. Przekonanie takie jest w istocie konsekwencją, ostatecznym krokiem, jeżeli przyjmiemy, że ktoś nad nami istnieje sprawujący władzę i zaraz potem zadamy pytanie, po co? Odpowiedź jest wyjątkowo prosta: w określonym interesie (bowiem wszelka władza i manipulacja innymi są po to, aby z tych innych spokojnie wysysać soki). Stąd też koncesje wymyślane są nie po to, aby pomagać człowiekowi w osiąganiu szczęścia, lecz po to, aby szczęście materialne dawać tym, którzy sprawują nad jednostką władzę. I opowiada nam się dyrdymały o wychowaniu w trzeźwości i o stratach, jakie społeczeństwo ponosi na skutek opilstwa, zapominając o tym, że groźniejsze dla społeczeństwa stać się może oderwanie od szczęścia i interesów jednostki. Nie społeczeństwo rodzi się i umiera, lecz jednostka i to ona powinna żyć w zgodzie z resztą świata, bez koncesji, licencji i wyroków. I tym dość anarchistycznym wnioskiem kończę, składając wszystkim w dzisiejszą Wigilię koalowe życzenia Wesołych Świąt przy stołach bez wódki i bez agresji (a kieliszek dobrego wina jeszcze nikomu tyłka nie rozerwał).