Opublikowano Dodaj komentarz

Łyżka dziegciu

W niedzielę postanowiłem poszukać Primitivo Col di Sotto, tak ładnie prezentowane przez „sommelier poleca” w nowym folderze oferty POLOmarketu, a przy okazji sprawdzić najrzeczywistszą rzeczywistość w Polsce powiatowej, no i zderzyłem się czołem ze ścianą rozlazłości, którą można byłoby ścianą płaczu nazwać, gdyby nie to, że Tamci handlować potrafią. Wielokrotnie powtarzała mi babka, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, a dobre pomysły trzeba umieć konsekwentnie organizować i wprowadzać w życie. Konkretnie, w przypadku POLOmarketu, nie wystarczy mieć kilka niezłych win, trzeba je jeszcze umieć sprzedać. Oczywiście, w czterech POLOmarketach, które odwiedziłem (Prostki, Pisz, Orzysz, Ełk) ani śladu wspomnianego Primitivo Col di Sotto, a na drewnianych regałach z ofertą specjalną świeci mydło i powidło. Spróbowałem zasięgnąć informacji u ekspedientek, te – zaś – sprawiały wrażenie wystraszonych, a nic o żadnej specjalnej ofercie winnej nie wiedząc alkohol winny oferowały najtańszy i najsłodszy, no i – oczywiście – gorzałę. Dlatego pełen jestem myśli coraz czarniejszych, bo oprócz tego, że w powiatowej nikt nie potrafi zrobić przejazdu bez dziur w asfalcie, to jeszcze do tego okazuje się, że nawet wina sprzedawać nie potrafią i zostawiają przestrzeń innym, narzekając, iż obcy kapitał, jak krew, ich zalewa.

Opublikowano 2 komentarze

POLOmarket też coś wymyślił

I pojawiła się nowa oferta (Francja i Włochy), ważna od 07 sierpnia do 09 września. Jak widać POLOmarket obstaje przy swojej koncepcji sprzedaży wina, z którą Polo_Wina_2014_sierpienmożna sprzeczać się, zgadzać, lub nie, lecz przyznać trzeba, że starania tej sieci stają się uporczywe i – może kiedyś – przyniosą jakieś efekty. Na razie dostałem kilka butelek do degustacji, zanim jednak do nich przejdę, zapraszam zainteresowanych do samych źródeł, czyli do informacji w folderze zamieszczonym na stronach POLOmarketu. O degustowanych winach będę pisał oddzielnie.

Tutaj oryginalny folder.

Opublikowano Dodaj komentarz

Kontynuacja winnej oferty w sieci POLOmarket

To Półwysep Iberyjski, a przede wszystkim Portugalia, zaczynając od Tawny Porto, które z pewnością znajdzie u nas amatorów, nie tylko ze względu na dobrą cenę, po tak nowoczesne spojrzenie na klasyczne wina z Alentejo, jakie reprezentuje Jaime Quendera z Adega das Mouras de Arraiolos (to wino nie bardzo mi osobiście pasuje, o czym szczegółowo w recenzji, lecz z pewnością jest winem ponadprzeciętnym i cieszę się, że znalazło się w tej ofercie). Z białych win portugalskich pojawiło się wino na lato Fonte do Nico Vinho Regional de Setúbal. Mamy tutaj też znakomitego Hiszpana z Valdepeñas (Grande Reserva Castillo Don Daniel 2004), a jest to wino zasługujące na szczególne zainteresowanie, oraz ciekawą Rioję Alveus, jako kolejne wino hiszpańskie, któremu towarzyszy różowe wino na lato z Walencji Castillo de Olleria. Odrobina dziegciu w tej beczce dotyczy ekspozycji. Już pisałem o denerwującym braku konsekwencji i bałaganie w prezentacji oferowanych win i nadal twierdzę, że POLOmarket powinien przemyśleć raz jeszcze sposób sprzedaży alkoholu na swoich stoiskach, tak bowiem prezentowane wina giną raczej w pietruszce i kalafiorach, lub w jogurtach i mleku. To jednak można zmienić w miarę rozwijania się doświadczeń poszczególnych właścicieli sklepów, które – mimo wszystko – zasługują na nasze wsparcie jako udana polska inicjatywa handlowa.

Opublikowano Dodaj komentarz

Na marginesie różnych promocji

Sprzedawanie jest sztuką i trzeba do tego mieć talent, oprócz tego jest ciężką pracą, a więc powinno być uporczywe w wykonywanych czynnościach. Sprzedawanie tak trudnego produktu, jakim jest wino w tak niezdecydowanym kraju, jakim jest Polska, wymaga po dwakroć talentu i uporczywości. Już chyba Gombrowicz wyartykułował z siebie żal z powodu Koala_wpisynaszej plemiennej przywary (nie stwierdzam narodowej, bowiem dotyczy ona większości słowiańskich współbraci), a mianowicie skarżył się na naszą bylejakość, która powoduje, że najlepsze pomysły i zamiary potrafimy utopić w codzienności, w oczekiwaniu na nieokreślonego Godota, w setkach pobocznych działań pozornych. Nie wiem, z czego taka postawa wynika, z pewnością ukształtowała się przez tysiąclecia uporczywego wychowywania w kulcie ślepego losu, przypadku i w odmawianiu samemu sobie podmiotowości, skutkuje jednak ona, na codzień, w życiu każdego z nas, dziurami w asfalcie, połamanymi płotami, brudnymi klatkami schodowymi, płucami wypluwanymi pod nogi bliźnim, no i właśnie niedokończonymi pomysłami. W sferze tak prostej, jak sprzedaż taniego wina Portugalczycy nie kombinują, tworzą jeden długi regał z winami i w ramach tego jednego regału organizują od czasu do czasu promocję win z jakiegoś kraju. Nie dzielą w żaden sposób win na te z jednego regału (w podtekście: gorsze, bo przeznaczone dla określonego odbiorcy, którego – w dodatku – musi pilnować sprzedawca zza lady) i te z regału specjalnego (w podtekście: dla koneserów, czyli kogoś lepszego od innych). Dzięki temu w winach Owada można się spokojnie połapać. To samo dzieje się w Lidlu, Kauflandzie, Auchanie i tak dalej, i tak dalej. Znakomite w swoim zamyśle próby naszej jedynej rodzimej sieci sens miały o tyle, o ile ich dalszym ciągiem byłby kiermasz wokół kilku specjalnych regałów, jednakże takiego ciągu dalszego nie było i nie ma, a promocja POLOmarketu zaległa w bałaganie na niby specjalnym regale, gdzie zaczyna się mielić wszystko to, co tylko z niesprzedanych win pozostało. Zastanawiam się, więc, czy nie lepiej było pójść utartymi ścieżkami, zrobić jeden dział sprzedaży alkoholu, jeśli wokół promocji paru win nie udało się zorganizować żadnego medialnego wydarzenia? Wbrew pozorom, ma to wiele wspólnego z marzeniami o lepszej Polsce.