Opublikowano Dodaj komentarz

Na marginesie różnych promocji

Sprzedawanie jest sztuką i trzeba do tego mieć talent, oprócz tego jest ciężką pracą, a więc powinno być uporczywe w wykonywanych czynnościach. Sprzedawanie tak trudnego produktu, jakim jest wino w tak niezdecydowanym kraju, jakim jest Polska, wymaga po dwakroć talentu i uporczywości. Już chyba Gombrowicz wyartykułował z siebie żal z powodu Koala_wpisynaszej plemiennej przywary (nie stwierdzam narodowej, bowiem dotyczy ona większości słowiańskich współbraci), a mianowicie skarżył się na naszą bylejakość, która powoduje, że najlepsze pomysły i zamiary potrafimy utopić w codzienności, w oczekiwaniu na nieokreślonego Godota, w setkach pobocznych działań pozornych. Nie wiem, z czego taka postawa wynika, z pewnością ukształtowała się przez tysiąclecia uporczywego wychowywania w kulcie ślepego losu, przypadku i w odmawianiu samemu sobie podmiotowości, skutkuje jednak ona, na codzień, w życiu każdego z nas, dziurami w asfalcie, połamanymi płotami, brudnymi klatkami schodowymi, płucami wypluwanymi pod nogi bliźnim, no i właśnie niedokończonymi pomysłami. W sferze tak prostej, jak sprzedaż taniego wina Portugalczycy nie kombinują, tworzą jeden długi regał z winami i w ramach tego jednego regału organizują od czasu do czasu promocję win z jakiegoś kraju. Nie dzielą w żaden sposób win na te z jednego regału (w podtekście: gorsze, bo przeznaczone dla określonego odbiorcy, którego – w dodatku – musi pilnować sprzedawca zza lady) i te z regału specjalnego (w podtekście: dla koneserów, czyli kogoś lepszego od innych). Dzięki temu w winach Owada można się spokojnie połapać. To samo dzieje się w Lidlu, Kauflandzie, Auchanie i tak dalej, i tak dalej. Znakomite w swoim zamyśle próby naszej jedynej rodzimej sieci sens miały o tyle, o ile ich dalszym ciągiem byłby kiermasz wokół kilku specjalnych regałów, jednakże takiego ciągu dalszego nie było i nie ma, a promocja POLOmarketu zaległa w bałaganie na niby specjalnym regale, gdzie zaczyna się mielić wszystko to, co tylko z niesprzedanych win pozostało. Zastanawiam się, więc, czy nie lepiej było pójść utartymi ścieżkami, zrobić jeden dział sprzedaży alkoholu, jeśli wokół promocji paru win nie udało się zorganizować żadnego medialnego wydarzenia? Wbrew pozorom, ma to wiele wspólnego z marzeniami o lepszej Polsce.