Opublikowano Dodaj komentarz

Ekstrakt z winnego żuka

Otóż Dogonowie powiadają, że winorośl przybyła z Syriusza B razem z przybyszami, którzy kombinując genetycznie i erotycznie dali początek człowiekowi. Zasadzili oni, też, winorośl gdzieś w okolicach Kaukazu i kazali strzec ludziom, gdyż tylko z niej można wytwarzać napój bogów. Dlatego też wszyscy ci, którzy współcześnie majstrują po swojemu przy produkcji wina, przeciwstawiają się naturze wartości u podstaw ludzkiego rodzaju, stawiając się na piedestale zarezerwowanym dla przybywających z Syriusza B. Oni zaś dali nam kilka (chyba 10) przykazań, wśród których każdy właściciel i wytwórca zapamiętać powinien przede wszystkim: “nie kradnij”, a co za tym idzie, “nie fałszuj”, “nie uważaj się za równego pierwotnym twórcom boskiego napoju”. Każdy zaś piewca marketingu, który zapomina, że marketing jako instrument służy (tylko i wyłącznie) sprzedaży wyrobu tak, aby była skuteczna, a także zyskowna i który wymyśla podprogowe wygibasy zmieniające naszą mentalność i obyczajowość, powinien pamiętać, że kiedyś za karę przybysze z Syriusza B ześlą go na planetę, gdzie wszystko będzie marketingowo znakomite, lecz o smaku koszernej podeszwy (jak zwykł mawiać Marek Hłasko), a pić tam będzie jedynie cienką zupkę z proszkowego ekstraktu z fabryk europejskiej Wspólnoty, w której jedynie kilku sprawiedliwych pozostanie po to, aby pilnować, czy roboty są szczęśliwe i czy linie technologiczne nasmarowane. Żuki zaś, jak to żuki, pozostaną na swoich miejscach.