Opublikowano Dodaj komentarz

Wyroki, łajanie, społeczeństwo

Wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego we Wrocławiu jest oczywistym naruszeniem zdrowego rozsądku i jako taki zasługuje na krytykę (delikatnie mówiąc). Należałoby się jednak zastanowić, czy przypadkiem nie jest on objawem procesu powoli nas wszystkich ogarniającego, a mianowicie stopniowego oddawania wszystkich prerogatyw wolności jednostkowej Państwu, jako instytucji opiekuńczej, za cenę świętego spokoju. Nie mówię tutaj społeczeństwu,  ono bowiem nie jest w stanie samo w sobie żadnego świętego spokoju zapewnić, lecz Państwu, czyli organizacji, która już dawno oderwała się od społeczeństwa i rządzi własnymi, nie zawsze zrozumiałymi, prawami. Ponieważ większość uważa, że w rozgrywce jednostka – społeczeństwo ma rację zawsze społeczeństwo, a ono idzie na skróty, bo nie ma czegoś takiego jak społeczny rozsądek (no, rozum), mamy takie kwiatki, jak we Wrocławiu, czyli w całym kraju (wyrok bowiem jest precedensem). Prawo stanowione przez przedstawicieli społeczeństwa powoli wchodzi w najgłębsze pokłady ludzkiej swobody, pozbawiając nas możliwości wolnego wyboru (doń zaś nam prawo dał podobno Stwórca) i zaczyna określać kryteria dobra i zła, które przedtem jasno były określone w Dekalogu (tymczasem oficjalny Kościół zajmuje się walką z „gender” nie widząc, lub też nie chcąc zauważyć, że przeciwnik realny jest w zupełnie  innym miejscu). Z definicji prawo powinno zajmować się przestępstwami, nie zaś intencjami, tutaj zaś wyrok dotyczy intencji, gdyż uzurpatorskie społeczeństwo uznało, że już zakup określonego produktu jest w intencji zły, a cechy dodatkowe takiego zakupu (miejsce, sposób) są w tym wyroku mało ważne. Pozbawiono nas w ten sposób możliwości dokonania wyboru, ponieważ w ogóle przekazaliśmy nasz wybór takim właśnie geniuszom manipulacji. Pozostaje więc życie w świadomości, że będzie coraz gorzej (bo wszyscy tego chcieliśmy) i sądy, a więc społeczeństwo, a więc Państwo, w absolutnie soft-totalitarny sposób dokonywać będą za nas wyborów, szczerze wierząc, że wiedzą lepiej, co dla nas dobre, a co złe…