Opublikowano 3 komentarze

Tertúlies dialògiques

Na początek trochę historii (ciekawych odsyłam tutaj, pozwalając sobie na skopiowanie z tego źródła tekstu zawartego w cudzym słowie).

„  – 1934 r. – w Barcelonie proklamowano niezależne Państwo Katalońskie w ramach Federacyjnej Republiki Hiszpańskiej; bunt został szybko stłumiony, a jego przywódców aresztowano; represyjny kurs rządu wobec Katalonii spotkał się z ostrym sprzeciwem Katalończyków;

  • 1936 r. – 15 stycznia sformowano Front Ludowy – szeroką koalicję partii lewicowych; w jej skład weszła Esquerra, obok Komunistycznej Partii Hiszpanii, POUM (Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego) i PSOE (Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej), a także kilku mniejszych ugrupowań;
  • 16 lutego w przyspieszonych wyborach Front Ludowy zwyciężył; statut Katalonii został przywrócony;
  • W międzyczasie doszło do znacznej destabilizacji państwa; na ulicach dochodziło do starć między bojówkami anarchistów i komunistów z jednej strony a członkami Falangi – skrajnie prawicowej formacji, powstałej po klęsce prawicy, z drugiej strony; zarówno jedni, jak i drudzy posuwali się nawet do zabijania swoich przeciwników politycznych; komuniści palili kościoły i mordowali księży; starcie obu stron było nieuniknione;
  • 17 lipca zbuntowały się wojska hiszpańskie stacjonujące w Maroku; na ich czele stanął niezwykle zdolny, zaledwie 42 – letni generał Francisco Franco Bahamonde;
  • 18 lipca bunt ogłosiły oddziały w Madrycie; rozpoczęła się wojna domowa;
  • 21 lipca – w Barcelonie powstał Komitet Milicji Antyfaszystowskich, a realna władza przeszła w ręce anarchistów i marksistów; zapanował terror rewolucyjny – masowo palono kościoły, a księży jako tych, którzy mogliby wspierać Franco, mordowano;
  • W swojej książce „W hołdzie Katalonii” George Orwell nazwał Barcelonę miastem, w którym „klasa bogatych przestała praktycznie istnieć. Niemal wszyscy nosili proste robotnicze ubrania lub niebieskie kombinezony, czy też różne odmiany milicyjnych mundurów (…) Służalcze a nawet ceremonialne formy zanikły. Nikt nie mówi Señor lub Don czy nawet Usted; zwracano się do siebie Towarzyszu i Ty, Buenos Dias zostało zastąpione przez Salud.”; w Katalonii rebelia Franco poniosła klęskę;
  • 1939 r. – w styczniu oddziały generała Franco zdobyły Barcelonę; 1 kwietnia ogłoszono koniec wojny i rozpoczęto budowę „jednej, wolnej i wielkiej Hiszpanii”; Katalończycy jako pokonani zostali potraktowani ze szczególnym okrucieństwem – zakazano używania języka katalońskiego w miejscach publicznych, wycofano go ze szkół, uczelni wyższych, uczelni i kościołów; biblioteki oczyszczono z książek katalońskich, które spalono lub skonfiskowano; zlikwidowano parlament i Generalitat; zawieszono statut, zakazano używania symboli narodowych; w tym samym roku w konspiracji zawiązano Narodowy Front Katalonii (Front Nacional de Catalunya);
  • 1940 r. – prezydent Katalonii Lluis Companys został schwytany przez Gestapo na terenie okupowanej Francji, a następnie wydany reżimowi Franco; sąd wojskowy skazał go na śmierć; wyrok wykonano 15 października w Barcelonie; Companys zdjął przed egzekucją buty, aby móc dotykać stopami ziemi katalońskiej, a tuż przed egzekucją zdążył krzyknąć ‘Za Katalonię!’;
  • 1940 – 45 – setki Katalończyków zostały zesłane do obozu koncentracyjnego w Mauthausen jako ‘nie – Hiszpanie’; osoby, które łączyła tożsamość katalońska były mordowane, więzione, lub zmuszane do emigracji; szacuje się, że Katalonia straciła na zawsze 700 tysięcy obywateli;”…

Nie chodzi tylko o kasę. Ważne są imponderabilia. Kastylijskim wieśniakom nie przyszło nigdy do głowy, aby przeprosić za okrucieństwa wojny domowej, chociaż pieniądze od Katalonii zawsze brać potrafili. Dzisiaj również zachowują się jak słoń w składzie porcelany,  co może doprowadzić do kolejnych krzywd.

Potem przyjdzie referendum Basków i tak popęka dulce Iberia. I takie to są moje dzisiejsze rozmowy dialogiczne – tertúlies dialògiques, nad którymi zbierają się coraz ciemniejsze chmury. I to by było na tyle.

3 komentarze do: “Tertúlies dialògiques

  1. Wspólnota narodu, który tworzy Państwo może się rozpaść nie dlatego, że jest mocno atakowana. Może ulec zniszczeniu, ponieważ nikt jej nie chce bronić z wystarczającym zaangażowaniem i frenezją.
    Ciekawe jest dzisiejsze przypomnienie historycznych stosunków panujących w Katalonii, Panie Andrzeju. Hiszpanie stanowią bardzo interesującą i zróżnicowaną nację. Szczęśliwie ominął ich koszmar dwóch wojen światowych, jednak w międzyczasie, po tej gorącej i pięknej ziemi rozlała się w bratobójczych walkach prawdziwa rzeka krwi.
    Postawię teraz moją osobistą prognozę na najbliższe lata. Jak mówią wirtualni oponenci „Zapisków…”, niekiedy hay que mojarse. I ja to dzisiaj zrobię na forum dyskusyjnym w Pana blogu. Wydaje mi się, że jesteśmy w nieodległym czasie od chwili, gdy zobaczymy sprawdzony już wielokrotnie w kulturze Hispanos praktyczny model rządzeniem kraju w postaci junty wojskowej. Bieg wydarzeń epoki, w której przyszło nam żyć, przyspiesza. Zobaczymy. Pozdrawiam i dobrych win w degustacji życzę… hiszpańskich.

  2. Ktoś miesza w europejskim tyglu. Unia zrobiła błąd przyjmując własną walutę, bo stała się konkurencją dla dolara i sama sobie stworzyła obiektywnego przeciwnika, któremu zależy na jej osłabieniu. Oczywiście Amerykanie tego głośno nie mówią, ale po cichu mieszają. Głośniej mieszają Rosjanie, którym Unia będzie odpowiadać na ich własnych warunkach. Obiektywnie nie ma żadnych sprzeczności między jednymi i drugimi. A taka Hiszpania? Dobrze ją byłoby zdestabilizować i przyglądać się, co zrobi Bruksela, jeżeli cośkolwiek zrobi… Junta w dzisiejszej Hiszpanii może nie dać rady, zbyt wiele w tym wszystkim interesów. Już bardziej wierzę w przejęcie władzy Barcelony nad zniewieściałym Madrytem, czyli w juntę katalońskich oficerów (przecież tacy też istnieją). Zobaczymy za kilka dni.

  3. Powiadają, że politycy w Barcelonie są zabójczo skuteczni. Dlatego że potrafią przewidywać. Może to im chodzi o ustanowienie junty? Przyglądając się tej sytuacji mam wrażenie, że Madryt sam się pcha w awanturę, w którą popycha go Mas i spółka. Tylko jaki w tym ma interes Barcelona, jeśli władzę w Madrycie przejmie junta?…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *