Opublikowano Dodaj komentarz

Winna samotność w sieci

Z tego wszystkiego wynika jakasić taka okrutnie sakramencka samotność w sieci. Konkretnie za łeb sprawę łapiąc: jak ryby złowione i uwikłane w za małych oczkach i na zgon oczekujące, albo zlitowanie, czy ktoś znów do wody wrzuci. Czyli że winny bloger to ryba taka, sieć zaś to pułapka zaistnienia z wybujałych ambicji wyrosła, co to istotnie bramą do raju lub piekła się stanie, a obie te bramy to tylko ostateczne rozwiązanie?

Straszniem wysoko poleciał, a tu dzbany puste. No ale, czyż nie jest sieć kolejną łapką, do której my myszy wpadamy, by zaistnieć? Kużny po swojemu przy takim samym końcu? Czy też po to sceną w teatrum, by dowiedzieć się, że Książę Karol lubi inaczej? A może, by Nobla dostać? Albo inaczej zawajnsztajnić i zaświńtuszyć, co i tak tym samym jest wobec ciszy, co nas wszystkich czeka?

Schodząc ze szczytów: jest nas ze dwustu samotnych, każda i każdy z monitorem, klawiaturą, smartfonem spodziewających się cudów, które nigdy nie nastąpią. Winne blogowanie z natury tematu ogranicza się do jednej beczki, gdzie i kapusta, i groch, i taniny, i kwaśny niesmak, kiedy nikt nie woła, a każdy chciałby, by ciągle wołali, by zauważyli, dopieścili, przytulili, czy też nawet w tyłek kopnęli, bo lepsze to niż nic, a tu ciągle nic.

Kończy się więc sprawa zwykle tym, co teraz robię. Pisaniem o pisaniu, zabijaniem kolejnych minut czekając na sieciowych Godotów. Mądre analizy, czy tabelki odsłaniają spękaną tęsknotę za bliźnim, za odpowiedzią, za przywołaniem, za może naganą, a może zachętą.

Tak będzie zawsze i nic na to nie poradzimy. Utonięciem grozi szerokie morze sławy, głębokim będąc. My zaś tutaj w winnym gronie mamy nasz płytki stawik, utopić się w nim trudno, więc cieszmy się dnem tuż pod piętą, bo na płyciźnie oddech trudno stracić. W końcu w głębokich wodach rekiny pławajuć i pałykajuć co bardziej na sławę pazernych.

A tak poważnie: przeca Matkę mamy i Ojca w blogosferze, co nas przygarnęła. Nie za darmo, bo dzięki nam istniejąc winna inicjatywa Rodziców przyzwoicie zarabia. Nie kłóćmy się, zatem,  o dyskonty, lecz chwalmy Pana. On wielkim będąc i wspaniałym decyduje, czy samotność na wieczność pozostanie, czy też ktoś ją nagrodzi. I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *