Opublikowano Dodaj komentarz

Winne wątpliwości

A tak przy okazji. Kto każdemu z nas, z osobna, dał pozwoleństwo na wypowiadanie się i wskazywanie, że coś jest lepsze, a coś gorsze? Z podstawy, czyli z Koala_wpisywolności wyboru, wynika, iż wszystkim nam wolno jest pić, co tylko sobie chcemy i ma prawo istnieć zarówno kadarka, jak i mołdawski pinot noir, co z pinotem nic wspólnego nie ma. Wymyślamy sobie wzorce, stawiamy wydumane cele, gonimy w wyścigu szczurzym za mirażami opinii i po co? Po to, by komuś ubogą przyjemność odebrać? By pokazać, jacy to jesteśmy mądrzy, bo bogatsi i młodsi? Świat zaludniają, póki co, różne ludki, także  zielone, czerwone i czarne i każdy ludek ma do tego prawo, czy obrzezany, czy nie, czy koszerne wino pijący, czy Sławoj on, czy Władimir, a może Mordechaj,  czy z kiesą wypchaną, czy w przepoconym i brudnawym sweterku. Otóż coraz częściej dopadają mnie takie zasadnicze wątpliwości, chociażby dlatego, iż coraz częściej zauważam, jak za pięknymi opiniami niezupełnie piękne ukrywają się motywacje, które – prawie – wszystkie sprowadzić mógłbym do marketingowych technik. Mógłbym, lecz jedno mnie w tym powstrzymuje pytanie: kto mi do tego dał prawo? Przecież w wolności człeczego żywota to też jest dopuszczalne i, w zasadzie, nic mi do tego, jeżeli krzywdy mi nie robi i w godności nie ubliża. I w cieniu G7, a także Sorosa, który dba o biednych (znaczy się, zaczął się obawiać) sączę sobie wyjątkowe cieńkusze, na które los mnie skazał i niespotykana lekkość bytu, dziękując co rano za każdy promień słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *