Opublikowano Dodaj komentarz

Wino, muzyka i Woody Allen

spacerW „Zakochanych w Rzymie” pojawia się motyw śpiewającego pod prysznicem. Pewne rzeczy potrafimy robić jedynie w gorsecie określonej formy, chociaż forma taka nie powinna być zbyt ekscentryczna. Staje się wtedy treścią sama w sobie i dla siebie i paczy podstawowy cel przekazu. Otóż autor bloga winnego piszący o doznaniach z filmu Woody Allena jest trochę jak śpiewak pod prysznicem, z czego powinien zdać sobie sprawę.

Pisze podpierając się formą, co stwarza w czytaczach wrażenie, że forma ta jest istotą bloga, dlatego należy spodziewać się, iż czytacze zauważą oszustwo i imbecyl reżyser solidnie oberwie, tyle tylko, że tutaj reżyser jest autorem, śpiewakiem i prysznicem. Do tego jeszcze wodę chciałby zamieniać w wino w świętokradczych zamiarach, spoglądając od czasu do czasu na sterczące sutki najbardziej rozpalonych czytaczek. Na szczęście pojawia się wtedy lizbońska Tova i autor przestaje wierzyć w sens picia wina (no bo po co wino, co winem nie jest?). I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *