Opublikowano Dodaj komentarz

Wino to nie jest napój dla durniów

Otóż to, po nieudanej próbie zrozumienia Maroniego dochodzę do wniosku, który – być może – obrazi niektórych czytaczy. Jeżeli, jednak, zastanowią się i poczują obrażeni, to już będzie jakimś sukcesem; można rzec nawet, że wykażą się intelektualną zadumą i nie całkiem zmarnują życie czekając słusznie, aczkolwiek bezrefleksyjnie na wieczność. Takie przyszły czasy, iż należy obrażać bliźnich po to, by przebudzeni znów zaczęli myśleć, jako że tylko myślenie odróżnia nas od przydrożnych kamieni.

Czytając tu i ówdzie wspaniałości o winach rozmaitych coraz częściej odnoszę wrażenie, że schlebiający współczesności autorzy układają się z głupotą podobnie, jak układają się z nią na wyścigi dziennikarze w środkach przekazu; a wszyscy dlatego, iż uznali nadrzędność poziomu publiczności nad tym, co chcieliby od siebie przekazać. Poza tym niektórym przychodzi do łba protest w imię politycznej poprawności i głoszą demokratyczne prawa każdego człowieka do butelki wina, tak jakby każdego obowiązkiem było posiadać wszystko.

Otóż nie. Ośmielam się pod koniec żywota mego, ja, dawniej nieomal że komunista, stwierdzić, że do wszystkiego prawo mają tylko ci, którzy na to zasłużyli, a droga zasług długą i skomplikowaną będąc nie każdemu pasuje. Pewne wyroby są na tyle szlachetne, a wręcz arystokratyczne, iż nie warto wylewać ich do zlewu głupoty i opowiadanie, że dobrze będzie, kiedy wszyscy z pełnymi żołądkami zasiądą do stołu flaszki winne dzierżąc w dłoniach, jest wierutną, a nawet szkodliwą bzdurą. Na wino zasługują nade wszystko ci, którzy je rozumieją; starają się je rozumieć z wysiłkiem zwiastującym narodziny refleksji. Maroni, a nawet Bońkowski uświadamiają mi, że smak jest samą myślą wysublimowaną, zaś do niej dojdziemy odcinając sobie kciuki i dusząc szlachetne marzenia o równości. Szanse mamy wszyscy, nie każdy potrafi je wykorzystać, a jeśli potrafi, zasługuje na flaszkę tak dobrą, by myśl mogła wytrzymać opis, nie ważne w jakich kategoriach, Maroniego, czy Koali. I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *