Opublikowano Dodaj komentarz

Zimowo siódmy numer Fermentu

Warto czytać Ferment nie tylko dlatego, że jest coraz lepszy, ale także po to, aby być o kurant z tym, co bogatsze 20% społeczeństwa może zaoferować spragnionej Powiatowej. Powiatowa ma wolny wybór i sama zdecyduje, czy skorzysta.

Numer poświęcony jest winnym kobietom, a przy tym w bardzo rozsądny sposób wystrzega się niepotrzebnego dżenderowania. W końcu, czy rodzaj ma jakiś wpływ na  degustowane wino? Filozoficznie wypada dodać, że dzieląc świat człowieczy na mężczyzn i kobiety (wcale nie symetrycznie) zatracamy to, co w człowieku powinno nas wyłącznie interesować, a mianowicie osobę. Znakomity na ten temat tekst zamieściła Pani Ewa Wieleżyńska, a swoje trzy grosze, jak zawsze, dodał Pan Wojciech Bońkowski, którego zaiste trudno w numerze pominąć. Polecam szczególnie jego tekst o amarone, pod którym podpisałbym się w całości, gdybym znał się na winie (znam się jednak co nieco na Włochach, mniej na Włoszkach).

Polecam także szczególnie „Zły dotyk”, znakomity tekst Pana Macieja Świetlika. Wypada opowiadając o winach mieć się ciągle na baczności (w końcu w Fermencie mogą to opisać i pozostanie niesmak poczucia winy).

Oprócz wspomnianego powyżej amarone w numerze nieodzowne informacje o cavie i tokaju, a także dziesiątki innych winnych ciekawostek (dla Polaków o winach słodkich), oraz przepisów kulinarnych i porad (zauważam, że pismo gdzieś w tym kierunku ewoluuje).

No i oczywiście doradzane wina z tego, co jest dostępne na naszym rynku. Tutaj Powiatowa pozwala sobie na szerokie otwarcie oczu i przy każdej (no, może nie każdej) cenie zgina się w pół uderzona w podbrzusze. To wszystko zaś w znakomitej szacie graficznej, bo czego jak czego, ale wysmakowania Fermentowi odmówić nie można.
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *